Bardzo często, gdy dyplomaci z innych państw albo przedstawiciele zagranicznego biznesu pytają mnie, o co chodzi w polskiej polityce, lubię stosować pewien
erystyczny zabieg i mówię: – Jeśli chcecie zrozumieć polską politykę, nie
porównujcie jej do żadnego z krajów Unii Europejskiej, ale do Izraela. Tam
szukajcie analogii.
I chyba nigdy to porównanie nie było tak aktualne, jak teraz,
gdy Izrael wstrząsany jest manifestacjami, w których biorą udział dziesiątki
tysięcy osób protestujących przeciwko reformom sądownictwa. – Obronimy demokrację,
nie chcemy skończyć jak Polska – można usłyszeć od demonstrantów.