Złożenie przez Prawo i Sprawiedliwość projektu ustawy abolicyjnej dotyczącej wyborów prezydenckich w 2020 roku pokazuje, że rządzący doskonale są świadomi tego, że próba przeprowadzenia wyborów kopertowych była nielegalna. I choć proponowana ustawa dotyczy na razie wyłącznie samorządowców, którzy przekazali spisy wyborców Poczcie Polskiej, ma ona ogromne znaczenie polityczne.
Po pierwsze, to już bodaj trzecia próba przegłosowania ustawy o bezkarności przy okazji organizacji wyborów kopertowych. Rząd nakazał ich przygotowanie, choć zgodnie z prawem wybory powinny się odbyć w sposób normalny, gdyż za późno wziął się za pracę nad stosownymi zmianami w prawie i w dodatku dla poparcia ich nie miał sejmowej większości. Stąd NIK skierowała zawiadomienia do prokuratury w sprawie całej listy urzędników, którzy na polecenie premiera przygotowywali wybory, w tym np. zlecili druk kart wyborczych, choć nie było na to podstawy prawnej. Co ciekawe, PiS w uzasadnieniu obecnego projektu powołuje się na konstytucję, ale ta przecież mówi o zasadzie praworządności, czyli że urzędnicy mogą działać tylko w ramach prawa. Jeśli działali na podstawie przepisów, które były dopiero projektowane, w oczywisty sposób przekroczyli swoje uprawnienia.