Reklama

Jędrzej Bielecki: Dymisja Konrada Szymańskiego, czyli na ostro z Unią

Żadnego dialogu z Niemcami czy Francją już nie będzie. Polityka zagraniczna PiS zostanie teraz podporządkowana wyłącznie kampanii wyborczej.
Konrad Szymański od dawna był postacią tragiczną

Konrad Szymański od dawna był postacią tragiczną

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

To był być może ostatni wysokiej rangi człowiek w otoczeniu premiera Mateusza Morawieckiego, który utrzymywał stanowisko z uwagi na kompetencje, a nie układy polityczne. Odejście ministra ds. europejskich Konrada Szymańskiego oznacza, że nasze relacje z Brukselą i Niemcami będą teraz podporządkowane wyłącznie kampanii wyborczej.

W kuluarach się mówi, że odpowiedzialność za politykę unijną ma teraz przejąć jeden z wiceszefów naszej dyplomacji: Paweł Jabłoński lub Szymon Szynkowski vel Sęk. To nazwiska, które już tradycyjnie się pojawiają, gdy otwiera się podobna możliwość awansu, na przykład po odejściu Jacka Czaputowicza, lub gdy na zdrowiu zapadał Zbigniew Rau. Każdy z nich od dawna karierę buduje na bezkompromisowych deklaracjach wobec Berlina i Brukseli. Do tego stopnia, że zdaniem zachodnich dyplomatów, gdyby podobnie zachowywał się w Warszawie ambasador Niemiec czy Francji, szybko zostałby uznany za persona non grata przez polskie władze. I z pewnością w ciągu roku, jaki pozostał do wyborów, zachowanie tych polityków się nie zmieni.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama