Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Minęło już kilka dni, od kiedy odeszła, ale świat nie drgnął w posadach. Może poza odruchem kilku milionów pismaków, którzy rzucili się do klawiatur, by dać wyraz swoim własnym i zbiorowym emocjom. Prawdziwym czy udawanym. Bo jednak odszedł ktoś, kto był wielkim symbolem, może największym spośród żyjących na Ziemi.
Piszę, że świat nie drgnął w posadach, bo zgon 96-letniej monarchini nie przełożył się automatycznie na geopolitykę, światową gospodarkę, integralność Wielkiej Brytanii czy Brytyjskiej Wspólnoty Narodów. Ale czy się nie przełoży? Musi bowiem budzić szczególną refleksję kwestia nierównoległości losów Elżbiety II z krajem, nad którym choć panowała, to nigdy nim nie władała. Królowa perfekcyjna, może nawet najlepsza w historii, była jednak niemal niemym świadkiem rozpadu najpierw imperium kolonialnego, a następnie stopniowego słabnięcia politycznej roli swojego państwa. Odpadały kolonie, w błyskawicznym tempie zwyciężała wola wolności podbitych przez jej przodków narodów, traciły znaczenie armia w czerwonych mundurach i floty pancerników. Siłę brytyjskich hut i kopalń przejmowały powoli londyńskie City i przemysł rozrywkowy; wszyscy ci Beatlesi, James Bond, Monty Python czy Jaś Fasola. To oni stawali się Anglią. Nawet język angielski oderwał się na dobre i na zawsze od macierzy; stał się wspólnym dobrem ludzkości.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: