Reklama

Andrzej Łomanowski: Łukaszenko forever

Białoruski dyktator postanowił dokonać reformy konstytucyjnej, przetasować uprawnienia władz wykonawczych, przestać się nazywać „prezydentem" i rządzić, rządzić Białorusią do samego końca – swojego lub jej.
Andrzej Łomanowski: Łukaszenko forever

Foto: AFP

Reklama
Reklama
Reklama

Niedoścignionym wzorem i ideałem liderów Rosji i jej sojuszników jest Azerbejdżan, gdzie władza prezydencka przeszła płynnie z ojca Hejdara Alijewa na syna Ilhama. Ale poza rodem Alijewów nikomu innemu się to nie udało. Samego Łukaszenkę jeszcze w zeszłym miesiącu nawoływano z Rosji, by „no chociaż oddał władzę synowi".

Nic z tego. Tak jak i w innych państwach na ogromnych przestrzeniach byłego ZSRS znajdujących się nadal w orbicie Rosji. W Azji Środkowej utworzenie „prezydenckich dynastii" nie udało się albo z powodu nagłej śmierci prezydentów (Turkmenistan, Uzbekistan), albo z powodu ich obalenia (czy też ciągłego obalania jak w Kirgizji). Jedynie były już prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew potwierdził opinię o sobie jako o mądrym polityku. Po kilku nieudanych próbach założenia dynastii usunął się w cień, robiąc miejsce następcy spoza rodziny.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama