Niedoścignionym wzorem i ideałem liderów Rosji i jej sojuszników jest Azerbejdżan, gdzie władza prezydencka przeszła płynnie z ojca Hejdara Alijewa na syna Ilhama. Ale poza rodem Alijewów nikomu innemu się to nie udało. Samego Łukaszenkę jeszcze w zeszłym miesiącu nawoływano z Rosji, by „no chociaż oddał władzę synowi".
Nic z tego. Tak jak i w innych państwach na ogromnych przestrzeniach byłego ZSRS znajdujących się nadal w orbicie Rosji. W Azji Środkowej utworzenie „prezydenckich dynastii" nie udało się albo z powodu nagłej śmierci prezydentów (Turkmenistan, Uzbekistan), albo z powodu ich obalenia (czy też ciągłego obalania jak w Kirgizji). Jedynie były już prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew potwierdził opinię o sobie jako o mądrym polityku. Po kilku nieudanych próbach założenia dynastii usunął się w cień, robiąc miejsce następcy spoza rodziny.