Przeglądając te fotografie, można sobie zadać pytanie, kiedy się to działo. W tym roku czy przed dwoma laty? A może przed sześcioma? Ta wojna toczy się przecież już od wiosny 2011 r. Gdzie to było? W Ghucie? W Homs? Kobane? Palmyrze? Aleppo? Chan Szajchun? Ilu ludzi na Zachodzie pamięta jeszcze te nazwy...
Na liście miejsc, których nazwy staną się hasztagami przy pełnych emocji internetowych wpisach o ofiarach wojny, najprawdopodobniej pojawi się zaraz Idlib. Możni Bliskiego Wschodu – a dziś są nimi Rosja, Iran i Turcja – omawiają jeszcze, w jaki sposób rozwiązać problem tego ostatniego bastionu rebeliantów na terenie Syrii. Ale dużo wskazuje na to, że będzie się to wiązało z wielką tragedią cywilów. Coś się z dziesiątkami tysięcy ludzi musi stać: zginą, zostaną ranni, trafią na tortury albo uciekną, choć nie bardzo wiadomo dokąd, bo, jako się rzekło, to ostatni bastion.