Reklama

Zlecenie na Skrzypka

Wydawałoby się, że niezależność Narodowego Banku jest w Polsce zasadą powszechnie uznaną. Swego czasu zwykła krytyka prezesa NBP Leszka Balcerowicza traktowana była jak rzecz niedopuszczalna. Dziś premier deklarujący się jako liberał rynkowy, dla którego niezależność centralnego banku powinna być oczkiem w głowie, dopuszcza się bezprecedensowego na tę instytucję nacisku.

Publikacja: 28.07.2008 22:37

Wydawałoby się, że niezależność Narodowego Banku jest w Polsce zasadą powszechnie uznaną. Swego czasu zwykła krytyka prezesa NBP Leszka Balcerowicza traktowana była jak rzecz niedopuszczalna. Dziś premier deklarujący się jako liberał rynkowy, dla którego niezależność centralnego banku powinna być oczkiem w głowie, dopuszcza się bezprecedensowego na tę instytucję nacisku.

Trudno bowiem inaczej nazwać blokadę powołania wiceprezesa NBP. Z niczym podobnym nie mieliśmy do czynienia przez cały okres funkcjonowania tej instytucji. Normą było, że na wniosek prezesa prezydent mianował jego zastępców, a premier kontrasygnował nominację. Premier Donald Tusk odmawia podpisu już prawie pół roku, nie wyjaśniając przyczyn swojego postępowania. Kandydat prezesa Sławomira Skrzypka prof. Witold Koziński wśród profesjonalistów cieszy się bardzo dobrą opinią. Natomiast brak obsadzenia ustawowego stanowiska wiceprezesa i spory na ten temat tworzą niedobrą atmosferę wokół najważniejszej instytucji bankowej w Polsce. A może właśnie o to chodzi.

W ściągach, które posłowie PO dostają od swojego szefostwa, jest również postulat dezawuowania prezesa Skrzypka. Fakt, że niepewność związana z NBP nie służy polskiej gospodarce, wydaje się rządzącym nie przeszkadzać. Główną metodą jest zarzucanie Skrzypkowi braku ekonomicznego wykształcenia.

Parę dni temu na posiedzeniu Sejmu poseł PO wytknął prezesowi NBP posiadanie magisterium z budowy mostów. Wyszedł, nie czekając na wyjaśnienie. Skrzypek tymczasem tłumaczył, że w USA zrobił MBA (odpowiednik polskiego magisterium) z ekonomii, nostryfikowane w Polsce, po czym w Krakowie ukończył podyplomowe studia bankowe. Wyjaśnił, że studia inżynieryjne były jedynymi, na które po wyjściu z więzienia w stanie wojennym go przyjęto. Ciekawe, że komentatorka "Gazety Wyborczej" zauważyła tylko ten element wyjaśnień i napisała, iż choćby były powody dla braku studiów medycznych, nie upoważnia to do leczenia pacjentów.

Posłowie PO dostają ściągi z Kancelarii Premiera. Od kogo ściągi dostają dziennikarze?

Reklama
Reklama
Komentarze
Bogusław Chrabota: Polski SAFE bez Europy się nie uda
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Dlaczego Jarosław Kaczyński może stracić, atakując Niemców?
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Aleksiej Nawalny znalazł czuły punkt Władimira Putina
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Sojusznicy powinni się szanować i być wobec siebie asertywni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama