Reklama

Czy Wałęsie wolno więcej?

Zwolennicy byłego prezydenta mają już własny symbol rozpoznawczy. Gustowny znaczek z portretem "nieznanego mężczyzny z wąsem" przypiął sobie także sam Lech Wałęsa. Równocześnie wiele mediów z ogromnym ładunkiem emocji ogłosiło, że brak Wałęsy na wykazie tzw. osób poszkodowanych – brak wynikający jedynie z zapisów ustawy o IPN – to wynik jakichś spiskowych planów wymazania byłego prezydenta z kart historii. A tegoroczna dyskusja w rocznicę Sierpnia ,80 pod auspicjami Muzeum Komunizmu ma odbyć się pod hasłem "Dekada Wałęsy".

Ten specyficzny "kult jednostki" to w dużej mierze dalszy ciąg sporu o książkę Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka. Tak jak i przed wakacjami, nikt nie dyskutuje z faktami zawartymi w książce. Zamiast tego Wałęsę zalewa się lukrem i za pomocą znaczków z jego wizerunkiem przenosi się go ze sfery polityki do popkultury. Wszystko to w imię solidarności z byłym liderem "Solidarności".

Co ciekawe, sam Lech Wałęsa – co i rusz przedstawiający się jako ofiara "opluwania i zaszczuwania" – sobie samemu przyznał prawo do wysuwania insynuacji wobec adwersarzy. Bez trudu przyszło Wałęsie sugerowanie, że metropolita warszawski Kazimierz Nycz współpracował z SB.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama