Przede wszystkim znów PiS zyskuje coś w rodzaju moralnego immunitetu. Jednym z głównych źródeł legitymizacji tej partii jest bowiem przekonanie, że nie jest to zwykłe ugrupowanie polityczne, ale stronnictwo, które ma szczególną misję dziejową i moralną do wykonania. I właśnie tu wiarygodność PiS najbardziej ucierpiała w ostatnich miesiącach: kilka afer korupcyjnych, afera KNF, ujawnione taśmy pokazujące szczegóły negocjacji w sprawie budowy dwóch wieżowców w Warszawie, kosmiczne zarobki zaufanych prezesa NBP – wszystko to upodobniało PiS do innych partii, odbierało nimb wyjątkowości, która każe wyborcom patrzeć na tę partię w inny sposób.