Otaczają go rzecznicy internetowej „wolności" typu wiceministra Igora Ostrowskiego. Tym dziwniejsze, że Boni i jego ekipa nie wykryli na czas zagrożeń związanych z umową ACTA.
Nie wykryli i rząd Tuska zaliczył bolesną wpadkę. Popadł w konflikt z tysiącami młodych ludzi. To dobrze, że wycofano się rakiem z ACTA, już choćby dlatego, że państwo delegowało w niej niektóre uprawnienia na rzecz korporacji broniących swego prawa własności. To groźna tendencja. Z tych samych powodów dobrze, że Parlament Europejski przymierza się, też wbrew wcześniejszemu stanowisku popartemu i przez PO, i przez PiS, do tego, aby ten akt prawny odrzucić.