Jakże inną od tej sprzed paru dekad. Turcja może imponować. Na pewno politycznie - już gra w pierwszej światowej lidze i wiele wskazuje na to, że będzie w niej zajmowała coraz wyższe miejsce.
To przywództwo regionalne nie jest zagrożeniem dla polskich interesów. I nie będzie nim, jeżeli ambicje polityków tureckich nie zniszczą sojuszu z Ameryką i nie rozsadzą przy okazji NATO, w którym Turcja ma armię numer dwa. To jednak scenariusz mało prawdopodobny.
Polskę z Turcją łączy troska o podtrzymanie niepodległości państw powstałych w wyniku rozpadu ZSRR. Inne ma ona podstawy i nie zawsze tych samych krajów dotyczy, ale w odniesieniu do suwerenności Gruzji i Azerbejdżanu nasze interesy są zbieżne.