Reklama

Haszczyński: Koniec z nowymi państwami

Dla wielu kibiców Szkocja to pewnie i tak państwo. Skoro kopie piłkę pod własną granatową flagą z białym krzyżem, to czym się różni od Szwecji czy Polski? Podobnie państwotwórcza jest dla Katalonii najsłynniejsza drużyna futbolowa świata – FC Barcelona.
Jerzy Haszczyński

Jerzy Haszczyński

Foto: Fotorzepa/Ryszard Waniek

Znalazłoby się w Europie i kilka innych regionów, prowincji, krain, z autonomią lub bez, których inność jest rozpoznawalna. Niekoniecznie z powodów futbolowych – czasem przez zamachy terrorystyczne, czasem dzięki filmom. Ale czy ta rozpoznawalna inność ma prowadzić do uznania, że każdy naród czy społeczność uznająca się za naród ma prawo do własnego państwa, do własnej Szwecji czy Polski?

Nie, bo odbywałoby się to kosztem innych. I grozi poważnymi konfliktami, z wojną domową włącznie. Granice między prowincjami zazwyczaj nie odpowiadają granicom między narodami czy wspólnotami. No, chyba że mówimy o jakiejś odległej wyspie bez znaczenia gospodarczego, jej oddzielenie się nie ma wielkiego wpływu na życie ludzi. Ale i tak prawie nie widzimy w świecie pokojowego usamodzielniania się niewiele znaczących i odległych wysp. Tym bardziej należy się bać separatyzmu w zrośniętych z resztą państwa krainach takich jak Katalonia czy Kraj Basków, kluczowych dla jego gospodarki, transportu czy polityki historycznej.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama