Reklama

Ukraińcy mogą liczyć także na Niemców

Niemcy pokazują, że wbrew krytykom przyszłość Ukrainy nie jest im obojętna. I że z powodu Ukrainy liczą się z tym, że niewiele wyjdzie z wielkiego powrotu do miłości rosyjsko-niemieckiej.
Jerzy Haszczyński

Jerzy Haszczyński

Foto: Fotorzepa/Ryszard Waniek

Można się go było spodziewać, gdy na stanowisko szefa dyplomacji powrócił niedawno socjaldemokrata Frank-Walter Steinmeier. I gdy mniej więcej w tym samym czasie potwierdziło się, że Niemcy mają niezwykłe przywileje dyplomatyczne na Kremlu, bo udało im się doprowadzić do wypuszczenia z kolonii karnej Michaiła Chodorkowskiego, niegdyś uważanego za najniebezpieczniejszego wroga Władimira Putina.

Wielkiej miłości nie będzie. Steinmeier został w piątek pouczony w Moskwie przez ministra Siergieja Ławrowa, że Rosja nie życzy sobie mieszania się Zachodu w sprawy ukraińskie. A dziś zamiesza się w nie na całego kanclerz Angela Merkel, która spotka się w Berlinie z przywódcami opozycji ukraińskiej Witalijem Kliczką i Arsenijem Jaceniukiem.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama