Po czym zachwieją Unią Europejską, a może i ją rozwalą od środka. Na pewno zaś spowodują, że europarlament będzie wreszcie budzić prawdziwe emocje.
Te emocje to jeden z niewielu pozytywnych skutków, których się można po wyborczym tryumfie radykałów spodziewać. Niech też trochę potrząsną skostniałymi euroinstytucjami, ale lepiej, by na więcej im nie starczyło sił. Z antyeuropejskimi populistami, zarówno skrajnie prawicowymi, jak i lewackimi jest bowiem ten problem, że miewają trafne diagnozy skomplikowanych zjawisk społecznych czy cywilizacyjnych, ale rozwiązania już nietrafne, za to bardzo nieskomplikowane: tych wyrzucić, tym odebrać, tamtym nie oddać, a tamtych wsadzić.