Przez kilka dni nasza stolica będzie pępkiem świata, a już na pewno Europy. No dobrze – tylko naszej części Europy, czyli środkowej. A może wschodniej, najpewniej środkowo-wschodniej.
Z okazji ćwierćwiecza czerwcowych wyborów z 1989 roku zjadą się do nas goście z zagranicy. Wśród nich prezydent sąsiedniego kraju, wybrany niedawno przy wtórze karabinowych strzałów. Kraju, w którym jeszcze nie wyschła krew w centrum jego stolicy, gdy stał się obiektem agresji wielkiego sąsiada, a teraz – poligonem dla wymyślonej przez niego „agresji nowego typu". Wszystko dlatego, że Ukraińcy chcieli do Europy.