Tak naprawdę nie wiemy, jaka była ich liczba. Na pewno ginęli milionami. Za zbyt gładkie ręce, za niewłaściwe pochodzenie, nietolerowane poglądy, za pięć kłosów pszenicy, za krzywy nos, w ulicznej łapance, w piecach obozów, w ubeckich katowniach. Byli rozstrzeliwani, głodzeni, bici na śmierć, paleni, pożerani przez szczury, topieni, zamrażani, wieszani; właściwie nie ma rodzaju śmierci, który przekraczałby granice wyobraźni nazistowskich i komunistycznych zbrodniarzy. Mordowano ich z pasją. W emocjach albo systematycznie, ale zawsze z najwyższą pogardą wobec człowieczeństwa, w imię jakiejś wyimaginowanej klasy albo rasy.