Zaproszono go tam wbrew gospodarzom, bo – jak słyszeliśmy – większość z doborowego grona 20 najbogatszych państw świata uważała, że lepiej z Rosją prowadzić dialog, niż ją izolować. Mantra o dialogu dobiegała na przykład z Berlina jeszcze wczoraj, po przedwczesnym wyjeździe Putina z Australii. To dziwne, przecież ten cały szczyt G20 pokazał dobitnie, że Rosja nie zamierza spokojnie rozmawiać, a izoluje się sama. Na spotkaniu w Brisbane przywódcy nic sobie w sprawie najważniejszej – czyli wywołanej przez Moskwę wojny na Ukrainie – nie wyjaśnili.