Reklama

Powódź w Polsce. Burmistrz Lądka-Zdroju: Drżałem o życie mojej rodziny

- Powiedzenie „mądry Polak po szkodzie” jest więc jak najbardziej zasadne - mówił w rozmowie z RMF FM burmistrz Lądka-Zdroju, Tomasz Nowicki, pytany o protesty przeciwko budowie zbiorników retencyjnych na terenie Kotliny Kłodzkiej.
Lądek-Zdrój

Lądek-Zdrój

Foto: PAP/Krzysztof Cesarz

arb

W kwietniu 2019 rada miejska Stronia Śląskiego, miasta, które zostało całkowicie zniszczone przez tegoroczną powódź, po pęknięciu zbiornika w tym mieście, przyjęła rezolucję przeciwko budowie kolejnych zbiorników retencyjnych. - Podobne protesty były w naszej gminie – w miejscowości Radochów. One wiązały się z niepokojem mieszkańców – że miałyby prowadzić do wysiedlenia niemal całej wsi. Z perspektywy mieszkańca jest to jak najbardziej zrozumiałe. Ludzie pobudowali sobie nowe domy, bali się o swój dobytek – mówił burmistrz Nowicki.

Czytaj więcej

Sztab kryzysowy we Wrocławiu. "W Opolu spadki, przygotować się na sytuację w Brzegu Dolnym"

Burmistrz Lądka-Zdroju: Liczyłem, że woda jakimś cudem ominie nasz dom

Burmistrz Lądka-Zdroju dodał, że większość wsi w Kotlinie Kłodzkiej „jest lokowanych na prawie niemieckim”. - To łańcuchówki, które były osadniczo zakładane wzdłuż koryta rzeki Białej. Ta zabudowa osadnicza była budowana przez wieki, również w wieku XX i XXI. Powiedzenie „mądry Polak po szkodzie” jest więc jak najbardziej zasadne - dodał.

Można było szybciej pomyśleć o pomocy, która nie zapobiegłaby katastrofie, ale ją zminimalizowała. Pierwsza doba była dla nas bardzo trudna

Tomasz Nowicki, burmistrz Lądka-Zdroju

Mówiąc o swoich doświadczeniach Nowicki wspominał, że „drżał o życie swojej rodziny”, ponieważ „jego dom i dom jego rodziców” są nad rzeką. - Byłem cały czas w sztabie, potem zajmowaliśmy się ewakuacją - wspominał dodając, że przez pewien czas nie miał kontaktu ze swoimi bliskimi.

Reklama
Reklama

- Liczyłem na to, że żona została ewakuowana lub że rzeka jakimś cudem ominie nasz dom. Również dom rodziców jest położony na terenie zalewowym. W 1997 widziałem, jak wygląda fala i liczyłem się z najgorszym. Moja żona została ewakuowana z domu, wyszła z psem na rękach – relacjonował. 

Burmistrz Lądka-Zdroju: Przez dwie doby byliśmy odcięci od świata

O tym, jak wygląda Lądek-Zdrój po przejściu wielkiej wody, Nowicki odparł, że "zniszczona jest cała infrastruktura gazowa, wodno-kanalizacyjna, domy rozpadają się na pół, są porywane asfalty, powyrywana jest kostka brukowa, wszystko jest całkowicie pozalewane".

Mimo to burmistrz miasta zapewnił, że Lądek-Zdrój się podniesie. - Apeluję do pana premiera o rozwiązania systemowe i celowaną pomoc, która będzie skierowana najpierw na sprzątanie miasta. Na odbudowę infrastruktury potrzebne będą setki milionów o ile nie miliard złotych. Potrzebne są więc pieniądze - podkreślił.

Nowicki mówił też, że – jego zdaniem – początek powodzi został „przespany”. - Można było szybciej pomyśleć o pomocy, która nie zapobiegłaby katastrofie, ale ją zminimalizowała. Pierwsza doba była dla nas bardzo trudna – ocenił. Jak dodał Lądek-Zdrój "przez dwie doby był całkowicie odcięty od świata". - Nie mieliśmy wody, gazu, było ciemno - wspominał.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Klęski żywiołowe
Potężny pożar w bazie autobusów w Skale pod Krakowem
Klęski żywiołowe
Rok odbudowy po powodzi. Marcin Kierwiński podsumowuje
Klęski żywiołowe
Ogromny pożar w Mińsku Mazowieckim, płonie hala produkcyjna. RCB: Nie otwieraj okien, śledź komunikaty!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama