W kwietniu 2019 rada miejska Stronia Śląskiego, miasta, które zostało całkowicie zniszczone przez tegoroczną powódź, po pęknięciu zbiornika w tym mieście, przyjęła rezolucję przeciwko budowie kolejnych zbiorników retencyjnych. - Podobne protesty były w naszej gminie – w miejscowości Radochów. One wiązały się z niepokojem mieszkańców – że miałyby prowadzić do wysiedlenia niemal całej wsi. Z perspektywy mieszkańca jest to jak najbardziej zrozumiałe. Ludzie pobudowali sobie nowe domy, bali się o swój dobytek – mówił burmistrz Nowicki.
Czytaj więcej
Sytuacja jest absolutnie niepokojąca, jeśli chodzi o Wrocław, ale obserwujemy też stabilizację - mówił w czasie posiedzenia sztabu kryzysowego we W...
Burmistrz Lądka-Zdroju: Liczyłem, że woda jakimś cudem ominie nasz dom
Burmistrz Lądka-Zdroju dodał, że większość wsi w Kotlinie Kłodzkiej „jest lokowanych na prawie niemieckim”. - To łańcuchówki, które były osadniczo zakładane wzdłuż koryta rzeki Białej. Ta zabudowa osadnicza była budowana przez wieki, również w wieku XX i XXI. Powiedzenie „mądry Polak po szkodzie” jest więc jak najbardziej zasadne - dodał.
Można było szybciej pomyśleć o pomocy, która nie zapobiegłaby katastrofie, ale ją zminimalizowała. Pierwsza doba była dla nas bardzo trudna
Mówiąc o swoich doświadczeniach Nowicki wspominał, że „drżał o życie swojej rodziny”, ponieważ „jego dom i dom jego rodziców” są nad rzeką. - Byłem cały czas w sztabie, potem zajmowaliśmy się ewakuacją - wspominał dodając, że przez pewien czas nie miał kontaktu ze swoimi bliskimi.
- Liczyłem na to, że żona została ewakuowana lub że rzeka jakimś cudem ominie nasz dom. Również dom rodziców jest położony na terenie zalewowym. W 1997 widziałem, jak wygląda fala i liczyłem się z najgorszym. Moja żona została ewakuowana z domu, wyszła z psem na rękach – relacjonował.
Burmistrz Lądka-Zdroju: Przez dwie doby byliśmy odcięci od świata
O tym, jak wygląda Lądek-Zdrój po przejściu wielkiej wody, Nowicki odparł, że "zniszczona jest cała infrastruktura gazowa, wodno-kanalizacyjna, domy rozpadają się na pół, są porywane asfalty, powyrywana jest kostka brukowa, wszystko jest całkowicie pozalewane".
Mimo to burmistrz miasta zapewnił, że Lądek-Zdrój się podniesie. - Apeluję do pana premiera o rozwiązania systemowe i celowaną pomoc, która będzie skierowana najpierw na sprzątanie miasta. Na odbudowę infrastruktury potrzebne będą setki milionów o ile nie miliard złotych. Potrzebne są więc pieniądze - podkreślił.
Nowicki mówił też, że – jego zdaniem – początek powodzi został „przespany”. - Można było szybciej pomyśleć o pomocy, która nie zapobiegłaby katastrofie, ale ją zminimalizowała. Pierwsza doba była dla nas bardzo trudna – ocenił. Jak dodał Lądek-Zdrój "przez dwie doby był całkowicie odcięty od świata". - Nie mieliśmy wody, gazu, było ciemno - wspominał.