fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Kempa: To polityczny manifest Sądu Najwyższego

Fotorzepa, Robert Gardziński
Władza sądownicza chce uczestniczyć w życiu politycznym. To nie powinno mieć miejsca – mówi szefowa KPRM Beata Kempa

Co się dzieje w rządzie? We wtorek gruchnęła wieść o rzekomej dymisji ministra Tchórzewskiego. Potem szybkie dementi i spotkanie w tej sprawie prezesa Kaczyńskiego z premier Szydło.

Beata Kempa, szefowa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów: Żadnej dymisji ministra Tchórzewskiego nie ma i, mówiąc szczerze, w ogóle nie było o tym mowy. Ktoś, wypuszczając tę informację, chciał przykryć podpisanie porozumienia ws. utworzenia Państwowej Grupy Górniczej, która jest absolutnym sukcesem w podejściu do polskiego górnictwa.

Ale w niewielkim stopniu rozwiązuje bardzo trudną sytuację górnictwa, więc mówienie o przełomie jest chyba na wyrost.

Ale jest już dobra koncepcja i konsensus, jak te wszystkie problemy po kolei rozwiązywać. I tu zasługa Krzysztofa Tchórzewskiego. Tylko ktoś skrajnie nieodpowiedzialny i chcący ewidentnie zaszkodzić Polsce mógł wypuścić takiego newsa, który okazał się lipą.

Czy w najbliższym czasie dojdzie do zmian w rządzie? Prezes Kaczyński, zapowiadając wielkie podsumowanie, dał do zrozumienia, że ma zastrzeżenia do pracy niektórych ministrów.

Każdy z ministrów musi się liczyć z możliwą zmianą i z faktem, że jest oceniany. To nie jest nic dziwnego, że nasze zaplecze polityczne nas ocenia. Oceniają nas także wyborcy. Jesienią dokonamy podsumowania i zobaczymy, jak w nim wypadniemy.

Coraz częściej mówi się także o zmianie na stanowisku premiera i konflikcie na tym tle Beaty Szydło z Mateuszem Morawieckim.

To są informacje wyssane z palca. Nie widzę takiego sporu, a podgrzewanie tego typu sugestii obliczone jest na poróżnienie nas. Na to nie pozwolimy.

Rząd przyjął Wieloletni Plan Finansowy Państwa na lata 2016–2019. Nie uwzględnia on obniżenia wieku emerytalnego czy podniesienia kwoty wolnej od podatku. Minister Szałamacha nie zostawia także złudzeń, co do obniżki VAT w przyszłym roku. Kołdra okazała się za krótka?

Z pustego nawet Salomon nie naleje. Stan finansów i państwa, jaki przejęliśmy, każdy widzi. Przez osiem lat gospodarka została wyjałowiona, był zamach na OFE. To wszystko odziedziczyliśmy. Mamy cztery lata na realizację naszych zobowiązań i dotrzymamy słowa. To kwestia czasu. W pierwszej kolejności robimy to, co jest najpilniejsze, czyli na przykład pomoc polskim rodzinom. Z niczego nie rezygnujemy.

Czy Sąd Najwyższy, stwierdzając, że sądy w Polsce mają stosować niepublikowane orzeczenia TK, złamał konstytucję?

Ta uchwała według mojej oceny nie ma mocy wiążącej. Jeśli jednak będą się do niej stosować sądy, będziemy mieli do czynienia z sytuacją bardzo groźną. Prawo mówi wyraźnie, że sąd może orzekać w przypadku konkretnych wniesionych spraw. A tutaj mamy do czynienia ze swoistym kolejnym manifestem politycznym Sądu Najwyższego. To nie powinno mieć miejsca w żadnym porządku prawnym, bowiem władza sądownicza dzisiaj chce uczestniczyć czynnie w życiu politycznym. Oczywiste jest, że nikt z nas nie jest wolny od poglądów politycznych. Ale jeżeli sprawujemy określone urzędy, w tym wypadku sędziego Sądu Najwyższego lub prezesa Trybunału, to najpierw trzeba zdjąć togę, by móc wygłaszać takie jednoznaczne manifesty.

To apel do prezesa Rzeplińskiego?

Zapraszam prezesa Rzeplińskiego do polityki, bo być może jest lepszym politykiem niż prezesem Trybunału. To on bowiem uwikłał Trybunał w spór polityczny, który moim zdaniem, jeśli chodzi o stronę prawną, zakończył się 22 grudnia. Przy obowiązującym w Polsce trójpodziale władzy to parlament uchwala ustawy i jeśli ustawa mówi o takim, a nie innym trybie procedowania, to Trybunał powinien się do niego zastosować i w jego ramach orzec, czy ta nowelizacja jest, czy nie jest zgodna z konstytucją. Wtedy nie mielibyśmy innej możliwości, niż opublikować orzeczenie Trybunału. Pytanie, dlaczego pan prezes nie chcę się do tej ustawy zastosować.

Bo uważa ją, podobnie jak wielu prawników, za niekonstytucyjny wytrych polityczny, aby zblokować prace Trybunału?

To zasłona dymna. Jemu zależy na tym, aby ten spór o Trybunał trwał, bo jest to de facto spór o władzę.

Który doprowadził do faktycznego dualizmu prawnego. A na tym ucierpią zwykli Polacy.

Nie zgodzę się. Uchwała Sądu Najwyższego i tryb, w wyniku którego została wydana, nie dają podstaw do tego, aby kogokolwiek nią wiązać. Sądy powszechne nie muszą się do tej uchwały stosować, jak chciałby zapewne prezes Rzepliński, który robi wiele, by takie decyzje jak ta Sądu Najwyższego zapadały. Jeśli sędziowie będą mieli jakieś wątpliwości co do przepisów, na podstawie których mają orzekać, to mają drogę do tego, aby o wykładnię obowiązującą zapytać Trybunał Konstytucyjny. Bo nie jest prawdą, że Trybunał jest zablokowany i nie może orzekać. Może, tylko przez prezesa Rzeplińskiego nie chce.

Czyli winny jest prof.Rzepliński i „kolesie” z Sądu Najwyższego?

Czy prezesowi Rzeplińskiemu się to podoba, czy nie, to obecny Sejm stanowi prawo. I to jest jego problem. Co do tej wypowiedzi – to była ona pełna emocji. Niestety, to gremium, które powinno się szanować, a tego nie robi, samo wystawia sobie takie opinie.

Kolejna zapowiadana przez PiS nowelizacja ustawy o TK zakończy ten spór prawny?

Dobrze się stało, że marszałek Kuchciński powołał zespół ekspertów, który pracuje intensywnie nad rozwiązaniem tej sytuacji. Mam nadzieję, że tak się stanie. Jednak mam obawy, czy wszystkim zależy na tym rozwiązaniu. Jeśli te siły będą chciały tego sporu to nie zgodzą się na żaden kompromis. I taki scenariusz dzisiaj niestety przewiduje.

Czy PiS jest gotowe ustąpić i np. wycofać trzech sędziów TK, by opozycja mogła zrobić to samo?

Trzeba pamiętać, że od obecnej opozycji to wszystko się zaczęło. Gdyby tak naprawdę Platforma nie rozpoczęła tego sporu, to przecież dziś nie byłoby problemu. My przecież, będąc przez osiem lat opozycją, respektowaliśmy wszystkie wyroki Trybunału, nawet jeśli, powiedzmy delikatnie, były one czasami dość zaskakujące. Ale je szanowaliśmy. Natomiast tę walkę rozpoczęła Platforma, by jak tonący chwycić się brzytwy, którą był Trybunał. My nie możemy pozwolić, aby TK stał się trzecią izbą parlamentu, i tak jest dzisiaj.

Chce pani powiedzieć, że kto ma w ręku z definicji niezależny Trybunał, ten ma władzę w kraju?

Nawet ci, którzy są bardzo nieprzychylni prawicy, mówią wprost, że o apolityczności sędziów Trybunału mowy być nie może. Dzisiaj trzeba bronić trójpodziału władzy, który Platforma chce zniszczyć tylko dlatego, że ludzie w sposób całkowicie demokratyczny wybrali nowy rząd, powierzając mu przeprowadzenie koniecznych reform i zmian. Odsunęli tych, którzy przez osiem lat mocno zaszkodzili Polsce, często ją rozkradając.

Jednak władze niektórych miast, jak choćby Łodzi, Warszawy i Krakowa zapowiadają, że będą respektować nieopublikowane wyroki TK. Czy rząd poprzez wojewodów zamierza uchylać te uchwały Rad Miast?

Władze w tych miastach sprawują ludzie związani z PO. I te decyzje pokazują namacalnie, że Platforma prowadzi mocną akcję polityczną także w samorządach, by doprowadzić do destabilizacji w kraju. Te uchwały nie powinny mieć żadnej mocy obowiązującej i zostać bardzo surowo oceniony przez nadzór prawny wojewodów. I to będzie miało miejsce. Samorządy, które potulnie wydają tego typu uchwały wpisują się w ten kolejny element walki politycznej, tonącej właśnie Platformy, która nie może pogodzić się z wynikiem wyborów. Co gorsza PO szkaluje swój kraj na arenie międzynarodowej, co już wkrótce zemści się także na notowaniach Platformy. Ludzie nie są głupi, jak mówili wprost prominentni politycy PO.

Dziś Platforma to tonący okręt, za sterami którego stoi kapitan Schetyna?

Analogia trafna. (śmiech) . Tak się dzieje zawsze wtedy, kiedy zabraknie pokory. Do tego ciągłe zamiatanie pod dywan spraw, które delikatnie mówiąc brzydko pachną.

Kiedy rząd przedstawi zapowiadany audyt rządów PO–PSL i pokaże czarno na białym te rzekome szwindle? Sama pani zapowiadały liczne wnioski do prokuratury.

I takie wnioski są. Lecz wciąż kolejne zaniedbania naszych poprzedników wychodzą spod dywanu. Myślę, że już niedługo stan państwa, jakie zostawiła PO, ujrzy światło dzienne.

Czy rząd obawia się powrotu Donalda Tuska do polskiej polityki, który miałby posklejać popękaną dziś Platformę?

Nie ma w nas strachu przed Donaldem Tuskiem. On już był. Myślę, że jego świetność i świetność jego formacji jest już za nami. I dzięki Bogu.

Czy rząd PiS poprze kandydaturę Donalda Tuska na kolejną kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej?

My, w przeciwieństwie do PO, która robiła wszystko, by Janusz Wojciechowski nie został członkiem Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, zawsze będziemy popierać naszych rodaków, jeśli mają oni szansę zająć ważne dla interesu Polski międzynarodowe stanowisko. A czy będzie to Donald Tusk, czas pokaże.

Patrząc na decyzje Jarosława Kaczyńskiego i na to jak rozgrywa opozycje w Sejmie wydaje się, że dziś, gdy nie ma Tuska, nie ma równego sobie przeciwnika.

Dziś opozycja jest słaba i co najgorsze mało konstruktywna. Mam wrażenie, że wielu posłów bez przekazów, które otrzymują na tablety nie ma nic do powiedzenia. To taka tabletowa opozycja, pozbawiona myślenia i nie wiadomo, z kim właściwie się rozmawia.

Myśli Pani tutaj o posłach Nowoczesnej?

Oni są podobni do swojego czasu ludzi Palikota pozbierani z różnych środowisk, których nie łączy spoiwo ideowe. Tak jest z Nowoczesną, która poza negacją wszystkiego ma niewiele do powiedzenia. Nowoczesna z biegiem czasu będzie silna słabością Platformy. Ale podstawowym błędem tej partii jest to, że nie ma kompletnie umiejętności odczytywania potrzeb zwykłych ludzi, gdyż to jest partia ludzi bogatych. Na tym popłynęła PO, bo przestała słuchać Polaków, którym w XXI wieku odbierane były dzieci z powodu biedy. Takie rzeczy jeszcze niedawno robiliśmy, w środku cywilizowanej Europy.

Z tego samego powodu kłopoty ma dziś PSL?

Tak, bo PSL było niejako żyrantem decyzji podejmowanych przez PO.

To może z Kukiz`15 warto rozmawiać?

Chcemy rozmawiać ze wszystkimi niezależnie od szyldu partyjnego. Ale jedynie w ruchu Kukiz`15 jest sporo osób, którzy mają myślenie propaństwowe.

Wśród nich jest Paweł Kukiz? Widziałaby go Pani w rządzie PiS?

Paweł Kukiz jest osobą bardzo ideową i z wieloma jego poglądami pro obywatelskimi mogę się osobiście zgodzić. Szkoda tylko, że jako antysystemowiec przypieczętował z Petru sojusz w Sejmie.

Za niecałe trzy miesiące w Krakowie odbędą się Światowe Dni Młodzieży. Czy jako szef zespołu odpowiedzialnego za przygotowania może pani zapewnić, że organizacyjnie zdążymy z przygotowaniami?

Oczywiście. Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem prac, jakie się toczą. Także ogromnej pracy ze strony kościelnej, z którą nam się bardzo dobrze współpracuje. Światowe Dni Młodzieży będą wielkim świętem młodości, radości, a także sukcesem Polski.

Co z bezpieczeństwem? Ostatnio pojawia się wiele głosów krytycznych wobec rządu.

To jest próba przykrycia wydarzenia i zniechęcenia młodych ludzi, by w nim nie uczestniczyli. Przypomina mi się, jak w innych krajach, np. w Hiszpanii, atakowano Światowe Dni Młodzieży. Pojawiały się wówczas nawet billboardy i odbywały manifestacje. Tam młodzi ludzie się nie przestraszyli i tłumnie przybyli. Wierzę, że i u nas tak będzie. Powiem więcej, jako matka, a nie polityk: z całą odpowiedzialnością wysłałabym do Krakowa swoje dzieci na Światowe Dni Młodzieży. To będzie wielkie wydarzenie i święto.

—rozmawiał Andrzej Gajcy

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA