Funkcjonariusz służby więziennej domagał się przed sądem uchylenia kary porządkowej nagany. W styczniu 2014 r. uległ wypadkowi w związku z pełnieniem służby. Lekarz stwierdził wówczas u niego wzmożone napięcie mięśni przykręgosłupowych. Poszedł na zwolnienie na ponad dwa miesiące. Na druku zwolnienia lekarz naniósł adnotację „2", oznaczającą, że chory może chodzić. Podczas rekonwalescencji funkcjonariusz pojechał na weekend do Zakopanego oglądać skoki narciarskie. Podróżował samochodem jako pasażer. Korzystał w tym czasie z kołnierza ortopedycznego. Podróż w jedną stronę trwała około dziewięciu godzin. Wcześniej jednak zasięgnął opinii lekarza, zdaniem którego uraz nie powodował konieczności leżenia przez niego w łóżku. Nie było również żadnych przeciwwskazań do utrzymywania przez niego jakiejś konkretnej pozycji ciała. Mógł leżeć, stać, siedzieć i chodzić. Nie powinien jednak prowadzić auta.

Czytaj także: Pracownik wziął zwolnienie lekarskie, żeby wyjechać na wakacje

Dyrektor aresztu śledczego, w którym mężczyzna pełnił służbę, uznał, że wyjeżdżając do Zakopanego naruszył dyscyplinę służbową. Wymierzono mu karę nagany. Sprawa trafiła do sądu. Funkcjonariusz zarzucił, że kara została na niego nałożona mimo braku naruszenia dyscypliny. Zwrócił też uwagę na brak ustawowego określenia, jakie czynności chory w trakcie zwolnienia lekarskiego może podejmować, a jakich nie.

Dyrektor aresztu powołał się jednak na opinię ZUS. Zakład Ubezpieczeń Społecznych wyjaśnił mu bowiem, że poprzez sformułowanie „chory może chodzić" należy rozumieć, że chory może wyjść z domu m.in. na wizytę do lekarza, do apteki, na rehabilitację. Taka adnotacja upoważnia niezdolnego do pracy do wykonywania zwykłych czynności życia codziennego, takich jak zakupy żywności czy ewentualne zabiegi. Zwolnienie lekarskie jest też wykorzystywane zgodnie z jego celem, jeżeli ubezpieczony wyjechał na czas leczenia do rodziny, która może mu zapewnić opiekę w czasie choroby. A ubezpieczony powinien poinformować pracodawcę o zamiarze wyjazdu.

Sąd Okręgowy w Szczecinie w wyroku 30 lipca 2018 r. przyznał jednak rację powodowi. Zdaniem składu orzekającego opinia ZUS nie może pełnić roli dowodu. Tym bardziej, że leczący powoda lekarz nie stwierdził przeciwwskazań do odbycia podróży do Zakopanego. Podkreślił też, że przed Sądem Okręgowym w Szczecinie toczy się wiele postępowań z udziałem organu rentowego. Często przegrywa on procesy, bo błędnie interpretuje prawo.

Sąd uznał, że mężczyzna został ukarany niesłusznie. Zgodnie z ust. 2 art. 230 ustawy o Służbie Więziennej do naruszenia dyscypliny służbowej dochodzi, gdy działanie funkcjonariusza naruszyło dobre imię służby, ewentualnie gdy funkcjonariusz przekroczył uprawnienia lub nie wykonał obowiązków wynikających z przepisów prawa lub rozkazów i poleceń wydanych przez przełożonych. To, że wskutek działania funkcjonariusza faktycznie (a nie tylko potencjalnie) doszło do naruszenia dobrego imienia służby, musi zostać jasno wykazane. Podobnie w drugiej sytuacji – musi być jasne, jakie uprawnienia przekroczył obwiniony, lub też jakich obowiązków, rozkazów czy poleceń nie wykonał. W toku procesu pozwany tego nie wykazał.

sygnatura akt: VI P 22/18