Korona została prawdopodobnie skradziona. Przez ponad 20 lat była ukrywana w mieszkaniu w Rotterdamie.

Premier Etiopii pochwalił Holandię za to, że dała "dobry przykład" zwracając skradziony artefakt Etiopii. Miedziana korona jest "ogromnie ważna" dla Etiopii - mówił szef rządu tego kraju.

Od 1998 roku korona znajdowała się w domu Siraka Asfawa, uchodźcy, który przybył do Holandii z Etiopii. Mężczyzna przypadkowo znalazł koronę w bagażu gościa z Etiopii. Uznał, że korona została skradziona, ale nie chciał zwracać ją przedstawicielom reżimu rządzącemu wówczas Etiopią. Zamiast więc zwrócić koronę Asfaw przechowywał ją przez ponad 20 lat w swoim mieszkaniu, w Amsterdamie.

Po dojściu do władzy premiera Abiy'ego Ahmeda Asfaw uznał, że nadszedł czas zwrócenia korony prawowitym właścicielom. Wraz z minister Kaag udał się do Etiopii. Premier pochwalił Asfawa za pełnienie roli "strażnika" skarbu.

- To była najlepsza chwila w moim życiu - mówił o przekazaniu korony premierowi Asfaw. - Moje zadanie zostało wykonane - dodał. Jak podkreślił korona należy do narodu Etiopii.

- To bardzo ważne, by dziedzictwo kulturowe wracało do kraju pochodzenia. To zdarza się zbyt rzadko - mówił Kaag.

Korona pochodzi z lat 80-tych XVIII wieku.