Handel bananami to ogromne przedsięwzięcie logistyczne. Wymaga transportowania delikatnych owoców na odległość tysięcy kilometrów z tropików, by ostatecznie sprzedawać je za mniej niż 25 centów za sztukę. W ostatnich miesiącach stało się to jeszcze trudniejsze, ponieważ wojna w Iranie podnosi koszty paliwa, nawozów i transportu – pisze „The New York Times”.

Czytaj więcej

Trump obniża cła na wybrane produkty spożywcze

To dodatkowo zwiększa presję finansową na producentów, którzy działają przy bardzo niskich marżach i mają niewielkie możliwości podnoszenia cen. Sytuację pogarszają choroby roślin, zmiany klimatu, cła oraz wyjątkowo silne w tym roku zjawisko El Niño.

Banany są najpopularniejszym owocem w USA. Producenci zarabiają na nich grosze

Banany są najczęściej spożywanym owocem w Stanach Zjednoczonych. Przeciętny Amerykanin zjada około 80 sztuk rocznie. Mimo ogromnej popularności przynoszą one niewielkie zyski zarówno sklepom spożywczym, jak i producentom. Sieci handlowe celowo utrzymują ich ceny na niskim poziomie, aby przyciągać klientów.

Średnia cena bananów w USA, wynosząca w sierpniu około 65 centów za funt (454 g), niemal nie zmieniła się w ciągu ostatniej dekady, mimo rosnących kosztów produkcji i transportu.

Czytaj więcej

„Louis Vuitton świata mango” trafi do Europy. Tajwan liczy na sukces

– Wszystko kosztuje coraz więcej. Jeśli mnie zapytać, mamy do czynienia z kryzysem – powiedział „NYT” Danny Dumas, starszy wiceprezes Del Monte North America.

Mimo to Del Monte, podobnie jak inni wielcy producenci – Chiquita, Dole i Fyffes – nadal dostarcza na amerykański rynek ogromne ilości bananów.

Wojna w Iranie podnosi ceny paliw i nawozów. Transport bananów coraz droższy

Aby pokazać wpływ wojny na branżę, dziennikarze „The New York Timesa” prześledzili drogę kontenera bananów z plantacji w Gwatemali do sklepu w Pensylwanii. Owoce pokonały ponad 4000 km – najpierw ciężarówką chłodnią do portu na karaibskim wybrzeżu Gwatemali, a następnie statkiem Del Monte Spirit do New Jersey. Stamtąd trafiły do sklepów lub specjalnych dojrzewalni, gdzie w kontrolowanych warunkach nabierają charakterystycznego żółtego koloru.

Branża bananowa szczególnie dotkliwie odczuwa skutki wojny ze względu na konieczność transportowania owoców na duże odległości i utrzymywania ich w odpowiedniej temperaturze. Od początku konfliktu ceny oleju napędowego w USA wzrosły o około 70 proc. Znacząco podrożało również paliwo wykorzystywane przez statki i systemy nawadniania plantacji.

Wzrosły także ceny nawozów produkowanych z wykorzystaniem gazu ziemnego oraz opakowań i środków ochrony roślin. Wszystko to dodatkowo zwiększa koszty produkcji i dostaw bananów.

Czytaj więcej

Producent bananów Chiquita zapłaci miliony za wspieranie grupy terrorystycznej

Choć administracja Donalda Trumpa wielokrotnie ogłaszała zakończenie wojny z Iranem, dotychczasowe zawieszenia broni okazywały się nietrwałe. Transport przez cieśninę Ormuz, którą przed wojną przepływała około jedna trzecia światowych dostaw nawozów i jedna czwarta ropy transportowanej drogą morską, nadal stanowi jedynie niewielki ułamek wcześniejszego ruchu. W ciągu ostatnich siedmiu miesięcy światowe ceny ropy wielokrotnie przekraczały 100 dol. za baryłkę.

– W całym łańcuchu dostaw wszystko zależy od energii – powiedział Mohammed Abbas, prezes Del Monte.

Firmy obawiają się, że rosnące koszty skłonią plantatorów do ograniczenia stosowania nawozów i środków ochrony roślin, co może zmniejszyć przyszłoroczne zbiory. Niektórzy rolnicy w Ameryce Środkowej już teraz rezygnują z bananów na rzecz ananasów.

Groźna choroba zagraża bananom. Branża może stracić najpopularniejszą odmianę

Rosnące koszty ograniczają również możliwości inwestowania w odmiany odporne na choroby. Szczególnie zagrożony jest Cavendish – genetycznie jednorodna odmiana, która dominuje na amerykańskim rynku.

Czytaj więcej

Nowe zasady sprzedaży bananów. Koniec z owocami "premium"

Do lat 50. XX wieku Amerykanie jedli przede wszystkim banany Gros Michel, cenione za słodki smak i grubą skórkę ułatwiającą transport. Jednak choroba panamska, wywoływana przez grzyby, do lat 60. zdziesiątkowała ich uprawy. Plantatorzy zastąpili je odmianą Cavendish.

Obecnie inny szczep patogenu wywołującego chorobę panamską atakuje Cavendish w Azji Południowo-Wschodniej i Ameryce Południowej. Grzyb może przetrwać w glebie przez dziesięciolecia, uniemożliwiając dalszą uprawę bananów na zakażonych terenach.

Firmy prowadzą badania nad odmianami odpornymi na choroby, ale wymagają one dużych nakładów finansowych. Tymczasem sytuacja plantatorów staje się coraz trudniejsza.

W północnym Peru choroba panamska zniszczyła plantacje w co trzeciej dolinie uprawnej jednego z regionów. Jeszcze pięć lat temu tamtejsi rolnicy produkowali banany w ilości wystarczającej do zapełnienia 12 kontenerów. Obecnie zapełniają zaledwie jeden. Wojna dodatkowo pogłębiła problemy: koszty produkcji wzrosły w tym roku o 25-30 proc.

Czytaj więcej

Malinowy bilans Polski: spada areał upraw w Polsce, ale eksport mrożonek trzyma się mocno

Mimo coraz większych wydatków producenci mają niewielkie możliwości podnoszenia cen. Od dziesięcioleci sklepy traktują banany jako produkt przyciągający klientów i sprzedają je bardzo tanio, niekiedy nawet ze stratą. W rezultacie owoce wymagające skomplikowanego transportu często kosztują zaledwie 15 centów za sztukę.

Po uwzględnieniu inflacji średnia cena funta bananów w USA spadła w ciągu ostatnich 40 lat mniej więcej o połowę. W drugim kwartale marża Del Monte na sprzedaży bananów wyniosła zaledwie 2,3 proc.

Branża zmaga się również ze skutkami ceł i niedoborem kierowców ciężarówek. Dodatkowym problemem są długoterminowe kontrakty, które ograniczają producentom możliwość podnoszenia cen mimo rosnących kosztów. Część umów wygasa w grudniu, ale nie wiadomo, na jakie podwyżki zgodzą się sieci handlowe.