Reklama

Małe sklepy wygrywają walkę o klienta. Hipermarkety w odwrocie

W 2025 r. nowych klientów najszybciej zyskiwały osiedlowe sklepy takich sieci jak Żabka czy ABC. Jedynym sektorem rynku ze stratami są największe placówki, konsekwentnie tracące udział w rynku

Publikacja: 22.01.2026 04:16

Hipermarkety ze spadkami. Największym wygranym są sklepy osiedlowe

Hipermarkety ze spadkami. Największym wygranym są sklepy osiedlowe

Foto: Bloomberg/Damian Lemanski

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Dlaczego małe sklepy zdobywają przewagę nad hipermarketami w Polsce?
  • Jakie czynniki wpływają na wzrost popularności formatów convenience wśród konsumentów?
  • Jak zmieniają się preferencje zakupowe Polaków na przestrzeni lat?
  • W jaki sposób zmiany w zachowaniach konsumentów wpływają na różne formaty sklepów?
  • Jakie wyzwania stoją przed dużymi sieciami handlowymi w kontekście zmieniających się trendów rynkowych?

Jeśli chodzi o ruch klientów, zdecydowanym liderem wzrostu są sklepy osiedlowe typu convenience. W 2025 r. zanotowały wzrost o 13,1 proc. podczas gdy odpowiadające za największą część zakupów dyskonty zyskały 6,4 proc. – wynika z danych Proxi.cloud, dotyczących ruchu w sklepach spożywczych, które „Rzeczpospolita” poznała jako pierwsza. Raport powstał w oparciu o analizę zachowań ponad 1,4 mln konsumentów.

Na plusie, jeśli chodzi o ruch, są także supermarkety, czyli sieci Lewiatan, Stokrotka czy Polomarket. Z kolei jedynym kanałem ze stratami są największe hipermarkety. W ich przypadku, w ujęciu rocznym, ruch klientów spadł o 3,3 proc.

Małe sklepy liderami

Dane potwierdzają, że zwyczaje zakupowe konsumentów nadal ewoluują. O ile w ujęciu wartościowym największy udział mają dyskonty – i zbliża się on już do 50 proc. wydatków na produkty spożywcze i chemiczne – to jeśli chodzi o ruch wygrywają małe sklepy zrzeszone w sieciach, także franczyzowych. Ich atutem jest bliskość do domów klientów, którzy nawet pomimo wyższych niż u konkurencji cen chętnie robią tam zakupy.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Centra handlowe wciąż tracą klientów

– Zauważalny wzrost ruchu w sklepach convenience wpisuje się w szerszą zmianę preferencji zakupowych konsumentów w kierunku częstszych, krótszych wizyt realizowanych blisko miejsca zamieszkania lub pracy. Rozszerzanie asortymentu i usług w części sieci należących do tego formatu wzmacnia ten trend, ale jego źródłem pozostaje zmiana codziennych ścieżek zakupowych – mówi Mateusz Nowak z Proxi.cloud.

Mateusz Chołuj, także reprezentujący tę firmę, zauważa że zmiany widoczne w danych potwierdzają strukturalne przesunięcie zachowań zakupowych Polaków w stronę częstszych, krótszych i bliższych wizyt, przy jednoczesnym ograniczaniu dużych, planowych zakupów. – Wzrost ruchu w sklepach convenience, dyskontach i supermarketach oraz spadek w hipermarketach nie są zjawiskiem jednorodnym, lecz odzwierciedlają różne role, jakie poszczególne formaty pełnią dziś w codziennych ścieżkach zakupowych – mówi ekspert.

Na konkurencyjnym rynku, gdzie walka o klienta toczy się na promocje i inne akcje rabatowe, coraz większa uwaga sprzedawców musi się koncentrować na zabieganiu o uwagę konsumentów.

Czytaj więcej

Sklepy pod ścianą. Musi być taniej

Najsilniejszy wzrost w convenience wynika z ich funkcji „pierwszego punktu kontaktu” – to format najbliższy, najszybszy i najlepiej dopasowany do zakupów uzupełniających i impulsowych, realizowanych nawet kilka razy w tygodniu. Potwierdza to nie tylko dynamika wizyt, ale także wzrost liczby unikalnych klientów oraz udziału convenience w całkowitym ruchu. – Jednocześnie dane o współodpowiedzialności pokazują, że nie jest to wyłącznie prosty transfer ruchu z innych formatów – convenience staje się coraz bardziej samowystarczalne, a część klientów ogranicza potrzebę wizyt w większych sklepach. Dyskonty i supermarkety również zyskują na częstotliwości zakupów, jednak ich wzrost jest wyraźnie umiarkowany, co sugeruje stabilizację tych formatów jako miejsc regularnych, ale bardziej zaplanowanych wizyt – wskazuje Mateusz Chołuj.

Reklama
Reklama

Ostra konkurencja 

Spadki w hipermarketach potwierdzają natomiast długoterminowy trend marginalizacji dużych, czasochłonnych zakupów na rzecz elastyczniejszych formatów, lepiej wpisujących się w codzienny rytm konsumentów. Widać to choćby po kłopotach takich firm jak Carrefour, które opierają się właśnie na dużych formatach. W efekcie ich sprzedaż w Polsce spada, firma potwierdziła plany sprzedaży swoich operacji w Polsce, choć będzie to znacznie trudniejsze niż może wyglądać na pierwszy rzut oka. Jakiemukolwiek operatorowi działającemu na rynku będzie trudno tak dużą sieć kupić z uwagi na potencjalne zastrzeżenia Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów co do nadmiernej koncentracji rynku.

Czytaj więcej

Znów mocny szturm na promocje. Sklepy ostro walczą o klientów

Trudno też poważnie traktować zapowiedzi strony rządowej o planie przejęcia sieci przez Polski Holding Spożywczy.  – Skoro specjaliści w ramach takiej globalnej grupy nie radzą sobie z konkurencyjnym rynkiem i ogromną zmianą zachowań konsumentów, to kto ma uwierzyć, że zrobią to lepiej nominaci państwowych urzędów? – komentuje z przekąsem szef jednej z dużych sieci handlowych.

Ponadto z raportu wynika, że w 2025 r. zmienił się udział poszczególnych formatów sklepów w łącznej liczbie wizyt w badanych punktach. Na czele znów są sklepy convenience z 44,6 proc., a w 2024 r. kontrolowały 42,7 proc. Obecnie dyskonty odpowiadają za 31 proc., a rok wcześniej było to 31,5 proc. Pozostałe kanały zanotowały także niewielkie spadki udziału w ruchu klientów.

Na niekorzyść małych sklepów działa za to obserwowany od lat stopniowy spadek sprzedaży alkoholu. W przypadku małych formatów handlowych alkohol i wyroby tytoniowe stanowią bowiem średnio nawet 40-50 proc. sprzedaży. 

Handel
IKEA żegna swój symbol. Kultowa Frakta już nie będzie taka sama
Handel
Mercosur blednie przy tym układzie. „To będzie największa i najbardziej ambitna umowa"
Handel
Polska odpuściła zabezpieczenia przed skutkami Mercosur. Chroni tylko wódkę
Handel
Mercosur szansą na ekspansję polskich firm
Handel
Cła odwetowe za Grenlandię rozpalają wojnę handlową
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama