Przepychanka wokół promocji. Posypią się kary UOKiK

Aż 70 proc. Polaków sprawdza teraz, czy cena w promocji faktycznie jest najniższa z 30 dni. Firmy jednak nadal próbują nowe prawo omijać, UOKiK prowadzi aż 14 postępowań.

Aktualizacja: 23.01.2024 06:22 Publikacja: 23.01.2024 03:00

Firmy jednak próbują nowe prawo omijać

Firmy jednak próbują nowe prawo omijać

Foto: Adobe Stock

Unijna dyrektywa Omnibus obowiązuje od 1 stycznia 2023 r. i nakazuje sprzedawcy podczas promocji informować, jaka była faktycznie najniższa cena na dany produkt w ciągu ostatnich 30 dni. Konsumentom się to rozwiązanie bardzo spodobało. Aż 69,8 proc. z nich, dokonując zakupów lub szukając produktów w promocyjnych cenach w sklepach internetowych, sprawdza, jaka faktycznie była najniższa cena danego towaru w tym e-sklepie w ostatnich 30 dniach – wynika z badania UCE Research, które „Rzeczpospolita” poznała pierwsza. Nie robi tego tylko 22,4 proc. klientów.

Burzliwe początki promocji w e-handlu

– To była odpowiedź na rzeczywistą potrzebę konsumentów dotyczącą przejrzystości cen. Dyrektywa ta ma na celu zapewnienie większej ochrony konsumentów, a badanie wskazuje, że konsumenci są aktywni w poszukiwaniu informacji o cenach, co może świadczyć o pozytywnym przyjęciu i efektywności tej regulacji – mówi Maciej Tygielski, ekspert rynkowy sektora e-commerce.

– E-sklepy mogą dojść do wniosku, że konsumenci są bardziej czujni i wymagający w odniesieniu do promocji cenowych, co może skłonić je do bardziej etycznych i transparentnych praktyk cenowych. Przejrzystość cen może stać się kluczowym elementem budowania zaufania i lojalności klientów – dodaje Maciej Tygielski.

Czytaj więcej

Black Friday. Promocje i wiele oszukanych ofert

Faktycznie większość sprzedawców dość szybko do zmian się dostosowała, ale nie kończy to sprawy. Nadal bowiem widać próby obchodzenia przepisów na różne sposoby. Jak informuje nas Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, dotąd postawiono zarzuty czterem przedsiębiorcom w związku z błędnym prezentowaniem promocji. Zostało również wystosowane ponad 70 wystąpień tzw. miękkich, w toku jest 14 postępowań wyjaśniających w sprawie sklepów stacjonarnych.

– Po naszych działaniach, w tym publikacji wyjaśnień, jak prawidłowo prezentować informacje o obniżce, znaczna część przedsiębiorców skorygowała dotychczasowe praktyki. Wśród nich była azjatycka platforma Aliexpress, która po wystąpieniu prezesa UOKiK wdrożyła zmiany – mówi Kamila Guzowska z Departamentu Komunikacji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

– Nieprawidłowości dostrzegamy zarówno w sklepach internetowych, jak i stacjonarnych. Najniższa cena z 30 dni przed obniżką musi być czytelna i jasno opisana. Nie może być ukryta np. poprzez zastosowanie słabo widocznej czcionki – dodaje Guzowska.

Czytaj więcej

Oszustwa przy promocjach nie zniknęły, są skargi

Jak omijane są zasady Omnibusa

– Zawsze znajdą się firmy, które próbują sprytnie omijać przepisy, szukać w nich luk i innych możliwości. Klienci bardzo szybko zaczęli wykorzystywać w praktyce dyrektywę, aby upewniać się co do atrakcyjności ofert. Są nawet skłonni zmienić e-sklep na taki, który udostępnia w sposób jednoznaczny i czytelny informację o najniższej cenie z ostatnich 30 dni – mówi Sebastian Błaszkiewicz, szef sprzedaży Unity Group. – Jeśli sklepy chcą utrzymać swoją lojalną klientelę i nie tracić zbudowanego wizerunku, nie tędy droga, nie poprzez omijanie przepisów. Kluczem jest przemyślana i efektywna polityka cenowa, która będzie wspierać strategię firmy – dodaje.

UOKiK zapewnia, że monitoruje rynek i dostrzega różne niewłaściwe praktyki: od braku umieszczania ceny, poprzez nadawanie jej wprowadzających w błąd nazw (np. cena referencyjna, minimalna, omnibusowa), aż po nadmierne eksponowanie ceny regularnej, tak że ta najniższa cena z 30 dni nie była widoczna.

– Niektórzy przedsiębiorcy nadal prezentują towar lub usługi jako objęte obniżką ceny, w sytuacji gdy najniższa cena, która obowiązywała w okresie 30 dni przed wprowadzeniem obniżki dla tego towaru lub usługi, była równa lub niższa od ceny sprzedaży – mówi Kamila Guzowska. –Taki sposób komunikowania ceny może wskazywać na istnienie „fałszywej promocji”, zwracający uwagę konsumentów na ofertę przez podkreślenie płynących z niej (fałszywych) korzyści – dodaje.

Przykładem prób niestosowania się do nowych przepisów są oferty wiązane, tzw. wielosztuki, które nie podlegają nowym regulacjom. Przepisy nie mają też zastosowania, gdy nie jest organizowana żadna akcja promocyjna, a sprzedawca decyduje się po prostu obniżyć cenę w danym momencie.

Czytaj więcej

Biedronka z wysoką karą za akcję promocyjną

Wciąż są wątpliwości

Inny problem jest, gdy pokazywane są dodatkowe punkty odniesienia, inne niż najniższa cena z 30 dni przed obniżką, jak np. cena regularna lub cena standardowa. Zdarza się, że niektórzy przedsiębiorcy prezentują ceny, które nie były nigdy stosowane lub były stosowane jedynie przez bardzo krótki czas, jak np. obowiązujące jedynie w dniu wprowadzenia produktu do obrotu lub bardzo dawno, co może tworzyć u konsumentów fałszywe przekonanie o atrakcyjności oferty.

– Znacząca większość konsumentów śledzących ceny przed i w trakcie promocji świadczy o rosnącej świadomości kupujących oraz o ich gotowości do wykorzystywania dostępnych narzędzi do porównywania ofert. To zjawisko skutkuje większą presją na transparentność cenową sprzedawców, co w dłuższej perspektywie może przyczynić się do wzrostu zaufania i lojalności klientów – mówi dr Maciej Kraus, partner w Movens Capital. – Stosowanie uczciwych praktyk cenowych może przynieść sprzedawcom długoterminowe korzyści. Zaufanie klientów i ich lojalność są bezcenne, zwłaszcza w erze, gdzie konsument ma do wyboru niezliczoną ilość ofert online – dodaje Maciej Kraus.

Czytaj więcej

Sezon świąteczny z fałszywymi promocjami. Zwłaszcza w Black Friday

Liczba promocji spada, o czym już pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”. Widać to było w całym 2023 r., w samym grudniu liczba akcji promocyjnych nawet zmalała o 20 proc. – Zdecydowanie najważniejszym czynnikiem jest wejście w życie unijnej dyrektywy Omnibus. Wielu sprzedawców świadomie rezygnuje z promocji, gdyż podanie tej informacji eliminowało szereg pozornych obniżek cen, których mieliśmy bardzo wiele w poprzednich latach – mówi dr Tomasz Kopyściański z Uniwersytetu WSB Merito we Wrocławiu. – Niektóre sklepy obchodziły dyrektywę Omnibus, nie stosując klasycznych promocji, za to wykorzystując w szerszym zakresie politykę kodów rabatowych – dodaje.

Ekspert zauważa, że zmniejszenie liczby promocji nie zmieniło jednak faktu, iż w okresie przedświątecznym, czyli w czasie zwiększonych obrotów, sprzedawcy intensywnie konkurowali cenami, co powstrzymywało wzrosty i jest widoczne w ogólnym wyhamowaniu cen w sklepach detalicznych w grudniu 2023.

Opinia dla "Rzeczpospolitej"
dr Krzysztof Łuczak, wiceprezes i główny ekonomista Grupy BLIX

E-sklepy powinny wyciągnąć z tego badania wnioski. Głównie w kierunku takim, że przy stosowaniu cen promocyjnych zawsze powinny być one jak najbardziej przejrzyście podane konsumentom. Teraz jest z tym jeszcze problem. Często patrząc na takie etykiety, można się zastanawiać, o co sprzedawcy właściwie chodzi. Ten pierwszy, ale znaczący krok może poprawić relacje na linii sprzedawca–klient. Przedsiębiorcy też muszą bardziej zdawać sobie sprawę z tego i się z tym liczyć, że konsumenci sięgający po towary w promocji często są do tego zmuszeni i dla nich naprawdę dużą rolę odgrywa to, czy dany produkt faktycznie jest z rabatem czy to tylko pozory.

Wielopaki pod lupą UOKiK

Postępowania wyjaśniające prezesa UOKiK dotyczą też tego, jak klienci sieci handlowych są informowani o cenach produktów. Chodzi o produkty w promocji i uwidacznianie cen z ostatnich 30 dni zgodnie z przepisami unijnej dyrektywy Omnibus, a także sprzedawane w tzw. wielopakach lub na podstawie aktywnych aplikacji mobilnych czy kart lojalnościowych. – Postępowania zostały wszczęte na podstawie własnej obserwacji rynku, a także sygnałów od konsumentów. Dotyczą one następujących sieci: Biedronka, Lidl, Kaufland, Żabka, Dino, Netto, Carrefour, Auchan. Działania podjęliśmy na początku 2023 r. – mówi Kamila Guzowska.

Maciej Tygielski: – Wysoki odsetek konsumentów sprawdzających ceny może wynikać zarówno z chęci zakupu produktów w najlepszej możliwej cenie, jak i z nieufności wobec praktyk sklepów internetowych – mówi ekspert. – Nieufność ta może być napędzana przez wcześniejsze negatywne doświadczenia z nieuczciwymi praktykami, takimi jak sztuczne podwyższanie cen przed wprowadzeniem „promocji” – dodaje Maciej Tygielski.

Unijna dyrektywa Omnibus obowiązuje od 1 stycznia 2023 r. i nakazuje sprzedawcy podczas promocji informować, jaka była faktycznie najniższa cena na dany produkt w ciągu ostatnich 30 dni. Konsumentom się to rozwiązanie bardzo spodobało. Aż 69,8 proc. z nich, dokonując zakupów lub szukając produktów w promocyjnych cenach w sklepach internetowych, sprawdza, jaka faktycznie była najniższa cena danego towaru w tym e-sklepie w ostatnich 30 dniach – wynika z badania UCE Research, które „Rzeczpospolita” poznała pierwsza. Nie robi tego tylko 22,4 proc. klientów.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Handel
Kanadyjski rząd chce ściągnąć dyskonty. Na liście właściciele Biedronki i Lidla
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Handel
VAT uderzył, ceny rosną już mocniej niż w marcu
Handel
Francja: Shrinkflacja to oszustwo. Rząd z tym kończy
Handel
Biden chce uderzyć w Chiny. Wzywa do potrojenia ceł na metale
Handel
Pęka handel Chin z Rosją. Kreml po prośbie w Pekinie