Europa tnie zamówienia na polskie produkty

Polski przemysł wyraźnie odczuwa skutki słabnącego popytu w strefie euro. Takiej zapaści jak w Niemczech prawdopodobnie jednak uniknie.

Publikacja: 02.08.2023 03:00

Europa tnie zamówienia na polskie produkty

Foto: Adobe Stock

PMI, popularny wskaźnik koniunktury w polskim przemyśle przetwórczym, bazujący na ankiecie wśród menedżerów logistyki około 250 dużych przedsiębiorstw, zmalał w lipcu do najniższego od listopada ub.r. poziomu – 43,5 pkt z 45,1 pkt w czerwcu – podała we wtorek firma S&P Global. Ankietowani przez „Rzeczpospolitą” ekonomiści, znając już wstępne lipcowe dane o kondycji przemysłu w strefie euro, powszechnie spodziewali się zniżki tego wskaźnika, ale zwykle do 44,5 pkt.

Deflacja nabiera tempa

Już od maja ub.r. PMI nad Wisłą utrzymuje się wyraźnie poniżej 50 pkt, co teoretycznie oznacza, że koniunktura w przemyśle przetwórczym pogarsza się w ujęciu miesiąc do miesiąca. Dystans od tej granicy to miara tempa tego pogorszenia. W tym świetle w lipcu recesja w przemyśle, która wiosną zdawała się odpuszczać, wyraźnie się pogłębiła.

PMI obliczany jest na podstawie odpowiedzi menedżerów firm na pytania dotyczące zmian (w stosunku do poprzedniego miesiąca) produkcji, wartości zamówień, zatrudnienia, czasu dostaw i zapasów. Z najnowszej ankiety wynika, że w lipcu już 17. miesiąc z rzędu więcej firm zgłosiło spadek wolumenu zamówień niż jego wzrost. Co więcej, przewaga przedsiębiorstw raportujących spadek popytu była największa od początku roku. Główną przyczyną słabości popytu jest, jak sugeruje wielu menedżerów, strefa euro. Wolumen zamówień z zagranicy spadł w lipcu najbardziej od maja 2020 r., czyli pierwszej fali ograniczeń aktywności ekonomicznej w związku z pandemią Covid-19.

Czytaj więcej

Pęknięcia w europejskiej gospodarce. Zapaść w przemyśle i słabość Niemiec

Osłabienie popytu, a także dążenie do zmniejszenia nadmiernych zapasów gotowych towarów wymusiło ponowne, 15. z rzędu, ograniczenie produkcji – największe od listopada ub.r.

W reakcji na słabość popytu firmy przemysłowe ponownie – już 14. raz z rzędu – zmniejszyły zatrudnienie. Zmiana nie była jednak duża, a z komunikatu S&P wynika, że przedsiębiorstwa nie tyle zwalniają pracowników, ile nie zastępują tych, którzy dobrowolnie odchodzą. Skłonność do „chomikowania” pracowników można tłumaczyć tym, że polskie firmy przemysłowe w horyzoncie 12 miesięcy spodziewają się na ogół odbicia popytu, choć w stosunku do czerwca optymizm nieco opadł.

Konsekwencją paneuropejskiego spowolnienia w przemyśle jest odblokowanie łańcuchów dostaw i spadek cen towarów. W Polsce w lipcu czas oczekiwania na dostawy materiałów i komponentów skrócił się najbardziej od wiosny 2013 roku.

Wygasanie zaburzeń w łańcuchach dostaw oraz spadek cen surowców sprawiły, że koszty materiałów i komponentów kupowanych przez polskie firmy zmalały najbardziej w historii PMI (sięga 1997 r.). W rezultacie, w obliczu słabnącego popytu, firmy bez wahania cięły też ceny wyrobów gotowych. Ich spadek również był najgłębszy w historii polskiego PMI. Obniżkę cen w lipcu zgłosiło ponad 27 proc. firm ankietowanych przez S&P.

Wpisuje się to w oczekiwania ekonomistów, że w lipcu pierwszy raz od listopada 2020 r. zmalał (rok do roku) wskaźnik cen produkcji sprzedanej (PPI) polskiego przemysłu. Już jego czerwcowa zwyżka o 0,5 proc. rok do roku była najmniejsza od grudnia 2020 r.

Czytaj więcej

Odczyty PMI dla strefy euro okazały sie gorsze od oczekiwań

Owoce inwestycji

Wyniki lipcowej ankiety S&P wśród menedżerów polskich firm wpisują się w obraz koniunktury w przemyśle strefy euro, szczególnie zaś Niemiec. PMI w niemieckim przemyśle zmalał w lipcu właśnie do najniższego od maja 2020 r. poziomu 38,8 pkt z 40,6 pkt w czerwcu. Ta zapaść w największej gospodarce zachodniej Europy negatywnie rzutuje na perspektywy polskiej gospodarki. W poniedziałek ekonomiści z Credit Agricole zrewidowali prognozę wzrostu PKB Polski w br. z 1,2 do 0,8 proc., tłumacząc to właśnie słabością przemysłu nad Renem.

Są jednak powody, aby sądzić, że recesja w polskim przetwórstwie nie będzie tak głęboka jak w niemieckim. Jak tłumaczyli w niedawnym raporcie analitycy z PKO BP, problemy niemieckich wytwórców wynikają m.in. z ich silnej zależności od popytu na dobra inwestycyjne w Chinach. Z kolei w Polsce produkcję wspiera tzw. nearshoring (przenoszenie przez globalne koncerny produkcji bliżej rynków zbytu) oraz duże w ostatnich latach inwestycje w obszarze elektromobilności.

PMI, popularny wskaźnik koniunktury w polskim przemyśle przetwórczym, bazujący na ankiecie wśród menedżerów logistyki około 250 dużych przedsiębiorstw, zmalał w lipcu do najniższego od listopada ub.r. poziomu – 43,5 pkt z 45,1 pkt w czerwcu – podała we wtorek firma S&P Global. Ankietowani przez „Rzeczpospolitą” ekonomiści, znając już wstępne lipcowe dane o kondycji przemysłu w strefie euro, powszechnie spodziewali się zniżki tego wskaźnika, ale zwykle do 44,5 pkt.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Gospodarka
Elisabetta Falcetti: Nowa strategia EBOiR-u dla Polski tuż-tuż
Gospodarka
Alexander von zur Muehlen, Deutsche Bank: Europa potrzebuje głębszej integracji, żeby konkurować o kapitał
Gospodarka
Polska zmniejszyła dystans do Niemiec. Ile w tym zasługi UE? Jest analiza EBOR
Gospodarka
Donald Trump zdradził, co chce zrobić z imigrantami w USA
Gospodarka
Wojna nakręca korupcję w Rosji. Wiemy, ile wynosi najpopularniejsza łapówka