Jakkolwiek kryzys i sankcje nim spowodowane będą miały ogólnie umiarkowany wpływ na bieżące ceny energii w gospodarkach UE (ich szczyt mamy jak na razie za sobą), to w dłuższej perspektywie ceny na poziomie 90 USD za baryłkę Brent czy 90 EUR/MW gazu wpłyną na nastroje na rynku, szczególnie wśród gospodarstw domowych, zwiększając presję inflacyjną. Eksperci Allianz Research i Działu Badań Ekonomicznych Euler Hermes przygotowali analizę wpływu wojny na gospodarki.

Gdy świat otwiera się po pandemii Covid-19 w sytuacji wyższej inflacji, zakłóconych łańcuchów dostaw surowców i źródeł energii i wrażliwych rynkach finansowych, eksperci zakładają, że najbardziej prawdopodobny scenariusz eskalacji konfliktu (szacowany na 65 proc. prawdopodobieństwa) przyczyni się do podniesienia inflacji w Europie (+100 punktów bazowych), spowolnienia wzrostu (-0,5pp) i spadku na rynkach akcji (-10 proc.), zwiększenia się spreadów obligacji państwowych i korporacyjnych (+20 do 60 bps) oraz wpłynie na perspektywy polityki gospodarczej (fiskalne wsparcie w celu zrównoważenia wpływu tych czynników). Nie ulega wątpliwości, iż surowość sankcji jest w wyraźny sposób wpłynie na gospodarki i rynki finansowe.

Niestety dla Europy – alternatywne źródła gazu są ograniczone. Dyplomatyczne wysiłki USA i UE przyniosły kilka awaryjnych rozwiązań (Katar, rozmowy z Algieria i Maroko) – które miały być głównie sygnałem wysłanym Rosji i w celu zatrzymania wzrostu cen gazu. Katar poza 15 proc. eksportu gazu LNG na pokrycie długoterminowych kontraktów mógłby dużą część z pozostałej puli przestawić na eksport do Europy, podobnie jak USA, Azerbejdżan, Australia, Libia czy Egipt. Ale te „ekstra” ilości hipotetycznych dostaw zapewniłyby Europie jedynie 3 dni zimowego zapotrzebowania. Co więcej – ponieważ gaz w dużym stopniu transportowany jest rurociągami, to flota dostępnych statków transportujących LNG jest ograniczona – gdyby wszystkie statki transportujące LNG wykorzystać do dostaw do Europy, ich pojemność wystarczyłaby na pokrycie dodatkowego tygodniowego zużycia gazu w Europie. Zdywersyfikowanie dostaw gazu do Europy w krótkiej perspektywie będzie bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe. Wypada więc liczyć na łagodną zimę i szybką wiosnę, wzrost ilości prądu z odnawialnych źródeł energii, przyspieszenie remontów siłowni nuklearnych oraz na szybkie zakończenie konfliktu na Ukrainie.

Ponadto Europa musi przygotować zapasy na przyszła zimę – niestety większość, bo ponad 80 proc. pojemności magazynów gazu przystosowane jest do gazu w formie gazowej, a nie płynnej – LNG wiąże się z inwestycjami w infrastrukturę: nowe zbiorniki, ich chłodzenie etc., czego nie da się zrobić natychmiast. Nie można więc wykluczyć sytuacji wprowadzenia ograniczeń przez rządy w zużyciu energii.

W najbardziej ekstremalnym scenariuszu „blackoutu”, w którym Rosja zaprzestałaby zaopatrywania Europy w gaz, ceny gazu skoczyłyby do średnio 140 EUR/MW, ponieważ alternatywne źródła zaopatrzenia są tak naprawdę ograniczone. Taka sytuacja podniosłaby o +2,5 pp obecną prognozę inflacji w strefie euro (wynoszącą obecnie +3,8 proc. w tym roku). Recesja byłaby wtedy nieunikniona.

Jaki będzie wpływ sankcji na Rosję? Kraj ma duże rezerwy walutowe – np. pokrycie rezerwami na krótkoterminowe, zapadalne w ciągu 12 miesięcy zobowiązania na poziomie 439 proc. wobec 232 proc. w 2014. Większe jest niż 8 lat temu zróżnicowanie wzajemnych zależnościach handlowych EU-Rosja– co zmniejszy efekt sankcji na proc. wzrostu PKB UE, np. obecnie Rosja jest 5 a nie jak wtedy 3 partnerem handlowym UE. Zaangażowanie kapitałowe w Rosji banków z państw UE spadło (w porównaniu do 2014 roku) i obecnie jest albo całkowicie nieduże albo „zarządzalne” – czyli nie jest kluczowe przy wprowadzaniu sankcji finansowych. UE-USA-Japonia-Ukraina-UK-Norwegia-Szwajcaria odpowiadają za 60 proc. nadwyżek w wymianie handlowej surowcami przez Rosję – zaprzestając sprzedaży na te rynki Rosja miałaby mimo wszystko pole manewru w sprzedaży surowców, dopływ środków i nie będzie musiała finansować importu wyłącznie ze swoich rezerw. Postulowane wykluczenie Rosji ze Swift nie jest wcale proste (konieczny silny konsensus – ciało zarządzające to 25 osobowa rada dyrektorów, wśród nich Rosjanin, plus nadzór ze strony banków centralnych G10 i EBC), ponadto Rosja zbudowała mechanizm częściowo zastępujący ten system rozliczeń – SPFS (przez który realizowane było dotychczas 20 proc. rosyjskich rozliczeń z zagranicą).