Od czasu II wojny światowej, kiedy S&P 500 spadł w okresie trzech miesięcy poprzedzających listopadowe wybory, urzędujący prezydent przegrywał w 88 proc. przypadków - wynika z danych CFRA Presidential Predictor. Z drugiej strony, kiedy w tym okresie S&P 500 zyskał, w 82 proc. przypadków prezydent pozostawał w Białym Domu. To zły znak dla Donalda Trumpa.

W okresie 31 lipca – 31 października S&P 500 spadł o 0,04 proc., co oznacza, że Joe Biden o włos wygra z urzędującym prezydentem. Decydujący wpływ na to miała końcówka października. Wcześniej Wall Street wskazywało na wygraną Trumpa, jednak w piątek S&P 500 spadł o 1,2 proc., co spowodowało, że stopa zwrotu za ostatnie trzy miesiące stała się ujemna. Indeks spadł w ciągu ostatnich trzech miesięcy, w dużej mierze z powodu wzrostu liczby przypadków koronawirusa do rekordowego poziomu.

Specjaliści podkreślają jednak, że spadek o 0,04 proc. jest niewielki, co nadal daje Bidenowi powody do obaw.

- W tym roku Predictor zakończył się nieznacznie na minusie w tym trzymiesięcznym okresie, co oznacza, ale nie gwarantuje, że Biden odniesie zwycięstwo - powiedział Sam Stoval, główny strateg inwestycyjny CFRA.

Wnioski płynące z analizy CFRA Presidential Predictor są takie same jak oczekiwania prezesów. Pod koniec września Yale School of Management przeprowadził ankietę wśród prezesów spółek, którzy w 77 proc. wskazali, że będą głosować na Joe Bidena. Ponad 60 proc. z nich przewidywało, że wygra kandydat Demokratów.

Z drugiej strony, ankieta banku UBS przeprowadzona w połowie października wśród 500 właścicieli firm i 1000 inwestorów wykazała, że 55 proc. właścicieli firm chciało wygranej Trumpa, podczas gdy 51 proc. inwestorów poprze Bidena. 

Analitycy Goldman Sachs przewidują scenariusz tzw. „niebieskiej fali”, w której Demokraci odzyskają Biały Dom i Senat oraz utrzymają kontrolę nad Izbą Reprezentantów. Goldman uważa, że może to mieć pozytywny wpływ na rynki.