CVC Capital Partners, w owym czasie będący graczem średniej wielkości, dziesięć lat temu za 35 proc. udziałów w firmie Formula One zapłacił aż 2 miliardy dolarów. Transakcja została zawarta jednak w niezbyt fortunnym momencie, kiedy niektóry zespoły wyścigowe groziły konfliktem na tle płacowym. Ryzyko związane też było z potencjalną możliwością odejścia Berniego Ecclestone, charyzmatycznego założyciela Formula One.
A jednak biznes ten wypalił. I to spektakularnie. Dzięki zakupowi Formula One CVC Capital Partners, kiedyś należący do Citigroup, awansował do czołówki graczy globalnych. Inwestycja ta w pierwszej fazie opiewająca na 1 miliard dolarów przyniosła zarobek w wysokości 450 proc., ponad dwa razy większy niż średni zwrot w branży private-equity. Większość zarobku CVC zainkasował w postaci dywidendy wypłacanej przez Formula One z pożyczonych pieniędzy, co wzbudziło krytykę.