Okazuje się, że pod pozornie spokojną powierzchnią, która mocno zafalowała w miniony piątek, na amerykańskich giełdach od początku królował chaos. Dowodów na to dostarcza lista zwycięzców i przegranych. Rotacja z polowy roku spowodowana przez oznaki poprawiającej się koniunktury w największej gospodarce świata zaszkodziła branżom defensywnym, a na pierwszy plan wysunęły się spółki technologiczne i banki.
To stworzyło pole do popisu dla menedżerów aktywnie zarządzających funduszami. Według danych zebranych przez ekspertów Bank of America w lipcu i sierpniu odsetek funduszy inwestujących w spółki o dużej kapitalizacji bijących benchmarki wyniósł 58 proc. wobec 18 proc. w okresie pierwszych sześciu miesięcy, kiedy lepiej radziły sobie fundusze ETF podążające za indeksami.