Jak podała „Rzeczpospolita", GPW zakłada, że w 2021 r. będzie miała 530 mln zł przychodów oraz 210 mln zł zysku. Inwestorzy podeszli do tych planów ostrożnie: w czwartek kurs akcji operatora, na rosnącym rynku, nie zmienił się.

– W tym momencie trudno jest oceniać zarysy nowej strategii GPW. Tak naprawdę nie wiemy bowiem, na jakich fundamentach będzie opierał się planowany wzrost przychodów i zysku netto. Rynek czeka na więcej szczegółów. Oczywiście, liczby, które pojawiły się w kontekście strategii GPW, nie są nie do osiągnięcia. Wystarczy, że GPW przejmie KDPW i już wtedy można liczyć na istotny wzrost przychodów. Aby jednak powiedzieć, czy przedstawione założenia są rzeczywiście do osiągnięcia, musimy poznać więcej szczegółów strategii – mówi Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowy.

Integracja obszaru posttradingowego to tylko jeden z elementów nowej strategii GPW. Małgorzata Zaleska, prezes GPW, mówiła „Rzeczpospolitej" również o innych pomysłach, które mają tchnąć w giełdę nowe życie.

Nowe pomysły

Wśród nich jest m.in. zwrócenie się w stronę inwestorów z rynków azjatyckich, przyciągnięcie na rynek start-upów czy też spółek miejskich. – Niekonsekwentne podejście przez rząd do GPW, np. sposób traktowania spółek energetycznych, banków czy kwestie związane z OFE, a z drugiej strony zapewnienia ministrów o chęci wzmacniania rynku kapitałowego powodują, że GPW przestaje być poważnie traktowana przez inwestorów. Skutkuje to spadkiem obrotów, a tym samym zmniejszeniem ważnego źródła dochodów GPW – mówi Marcin Materna, szef działu analiz Millennium DM. Jego zdaniem sytuacji nie zmieni ani edukacja inwestorów, ani „reformy" systemu emerytalnego. – Sama „reforma" OFE już powoduje, że coraz więcej spółek wycofuje się z GPW. Kolejne zmiany w tym segmencie mogą tylko przyspieszyć ten proces – dodaje Materna.

Słabe punkty

Eksperci wskazują jednocześnie na słabości w pomysłach samej GPW. – Jeśli chodzi o start-upy, to mamy New Connect. Statystycznie oceniając firmy tam notowane, trudno powiedzieć, aby był to sukces. Z kolei inwestorzy zagraniczni omijają polską giełdę. Chińscy inwestorzy postrzegani są jako jeszcze bardziej ostrożni i konserwatywni, trudno więc oczekiwać, aby akurat oni – pomimo kurtuazyjnych zapewnień – masowo inwestowali na GPW, zwłaszcza że dysponują oni środkami, dla których płynność na GPW jest po prostu za mała – mówi Marcin Materna.

Zastanawia się, czemu chińskie firmy miałyby akurat chcieć wejść na polską giełdę – ani dużą, ani dysponującą znacznymi środkami. Spółki miejskie na GPW? – Biorąc pod uwagę, jaki klimat panuje wokół spółek państwowych, nie widzę zbytniego zainteresowania kupujących – dodaje Materna. Sama GPW podkreśla, że opublikowane informacje to jedynie potencjalne scenariusze założeń rozwoju GPW, a przytoczone liczby nie mogą być traktowane jako prognoza finansowa.