Media obiegła informacja, że decyzją krakowskiego sądu prokuratura ponownie zbada sprawę mobbingu, do którego miało dochodzić w Stowarzyszeniu Wiosna. Po opublikowanym kilka lat temu reportażu Onetu wielu zadawało sobie pytanie, jak to możliwe, że ofiarą psychicznego nękania mogli paść pracownicy jednej z najprężniej działających organizacji charytatywnych w Polsce. Według kodeksu pracy mobbing oznacza działania lub zachowania polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika. Wywołują u niego poczucie, że nie jest przydatny, poniżają go lub ośmieszają, izolują od zespołu.

Czytaj więcej

Bunt pracowników Stowarzyszenia "Wiosna"

Przepisy zobowiązują pracodawcę do przeciwdziałania nadużyciom – a zatem ustawodawca „spodziewa się”, że może do nich dochodzić w miejscu zatrudnienia –ale problem pojawia się, kiedy z przemocą zetkniemy się już poza nim.

– Niestety, w Polsce nie karze się mobberów, tylko pracodawcę za brak przeciwdziałania. A mobber to osobowość, a nie przypadek, i żadne przeciwdziałanie go nie zmieni – uważa Anna Makowska, prezeska Krajowego Stowarzyszenia Antymobbingowego we Wrocławiu.

Zauważa, że prawo utrudnia zwolnienie takiego pracownika.

– Tak naprawdę jest to możliwe dopiero po wyroku sądu – wskazuje. W jej ocenie działanie mobbera w pracy i organizacji społecznej lub pomocowej nie różni się, choć w tej drugiej zwykle pozwala on sobie na dręczenie na większą skalę. Ponieważ jej członkowie działają w niej dobrowolnie, on się nie spodziewa, że odwołają się do instancji wyższej, czyli sądu – precyzuje.

W szybkim zorientowaniu się, z czym mamy do czynienia, przeszkadza fakt, że w takich miejscach spodziewamy się uczciwych osób nastawionych na wspólny cel. Ale prezeska uważa, że celem mobbera jest „kreowanie własnej osoby i zyskanie awansu społecznego”.

– W każdej sytuacji, w której zyska wpływ na jakąś grupę, będzie zachowywał się tak samo – podkreśla.

Czytaj więcej:

Prawo w firmie Mobbing: prześladowca zapłaci za nękanie

Pro

Anna Makowska wskazuje, że pierwszym objawem mobbingu jest przekonywanie, iż nieodpowiednie zachowania są naszą winą, zaś my sami jesteśmy nadwrażliwi. W organizacjach, w których nikt nie spodziewa się ataków, łatwiej wyprzeć ich istnienie. I przyznaje, że informacja o tym, iż nawet w tych znanych dochodziło do mobbingu na dużą skalę, byłoby dla niej jedynie smutnym potwierdzeniem tego, z czego zdaje sobie sprawę już od dawna.

– Niestety, często mam styczność z instytucjami, które mają pomagać innym, a działają w nich mobberzy. Można ich znaleźć w każdym zbiorowisku ludzkim – mówi. Ocenia, że ważne jest, czy organizacja może odpowiednio wcześnie zareagować.