Większość gospodarstw domowych odkłada większe wydatki, nie kupuje książek, ogranicza zakupy w sklepach specjalistycznych i luksusowych, szuka tańszej żywności i odzieży. Nie oznacza to, że wszyscy zbiednieliśmy – wciąż trzymamy w bankach blisko 500 mld zł – staliśmy się jednak ostrożniejsi w obawie przed przyszłością.
– Dla Polaków bardziej liczy się doświadczenie rodziny czy znajomych niż informacje o tym, co się dzieje w gospodarce w skali makro. Dlatego zaczynamy zachowywać się, jakby był kryzys, i ograniczamy wydatki, gdy widzimy jego oznaki we własnym otoczeniu – mówi „Rz" prof. Andrzej Rychard, socjolog.
25 procent
mniej kredytów hipotecznych niż rok temu udzieliły banki w pierwszej połowie 2012 roku
W drugim kwartale tego roku siła nabywcza wynagrodzeń w średnich i dużych firmach zatrudniających prawie 35 procent pracujących Polaków była niższa tylko o 0,9 proc. niż rok wcześniej – podaje Główny Urząd Statystyczny. To niewiele. Ale jak tłumaczy Maria Drozdowicz-Bieć, prof. SGH, jeśli nie czujemy poprawy, a jedynie stabilizację, odbieramy to negatywnie. Dlatego też od ponad roku spada wskaźnik dobrobytu, bo nie rośnie zatrudnienie, a płace realnie od miesięcy się nie zmieniają.
Dane Instytutu Motoryzacyjnego Samar pokazują, iż leci na głowę sprzedaż samochodów, która jest jednym z wyznaczników nastrojów konsumenckich w wyższym segmencie. W czerwcu zarejestrowano w Polsce ponad 23 tysiące nowych aut, o kilka tysięcy mniej niż w tym samym miesiącu jeszcze dwa lata temu. O jedną czwartą, jak ustaliła „Rzeczpospolita", zmniejszyła się też w pierwszym półroczu sprzedaż kredytów hipotecznych w porównaniu z zeszłym rokiem. To z pewnością efekt choćby ostrzejszych kryteriów nadzorczych, ale i kryzysowych obaw.
– W kolejnych miesiącach spodziewamy się dalszych spadków. Powodem jest właśnie niepewność co do przyszłej sytuacji gospodarczej i skali bezrobocia, która skutkuje odkładaniem decyzji o zakupie nowego lokum – tłumaczy Agnieszka Nachyła, dyrektor departamentu marketingu bankowości hipotecznej Kredyt Banku. Maleje także liczba osób, które ubezpieczają nieruchomości i życie.
W branży turystycznej z kolei nie widać wprawdzie spadku zainteresowania wyjazdami wakacyjnymi, jednak wielu decyduje się na tańsze urlopy. Inni zaś utrzymują wysoki standard wypoczynku, ale wyjeżdżają na tydzień zamiast na dwa – zauważa Bartosz Roch Nowik, prezes portalu turystycznego TraveliGo.pl.
Nastroje konsumenckie są kolejnym obok wskaźników makroekonomicznych znakiem nadciągających kłopotów. Najwyraźniej zrozumieliśmy, że nie będzie dobrze.