Hossa krajowego rynku trwa od około roku. Ostatnio, poza argumentem o wciąż niskich wycenach polskich akcji, za zakupami przemawiają nadzieje na zmianę wizerunku krajowego rynku w oczach inwestorów zagranicznych, reagujących pozytywnie na wyniki wyborów parlamentarnych. Jeśli jednak mierzyć zainteresowanie Polaków polskimi akcjami za pomocą napływów do funduszy akcji, to – delikatnie mówiąc – jest ono minimalne. A żeby dojrzeć w tej sytuacji światełko w tunelu, trzeba by mocno wytężyć wzrok.

Jeszcze do lipca saldo sprzedaży funduszy akcji polskich narastająco od początku roku było dodatnie i sięgało około 100 mln zł, a tylko w lutym i czerwcu miesięczny wynik sprzedaży był ujemny. Wszystko zrujnowały sierpień i wrzesień, w czasie których łącznie klienci TFI wypłacili z funduszy akcji polskich 0,35 mld zł netto. Pierwsze dane o napływach za październik zapowiadają wynik o wiele lepszy niż w dwóch poprzednich miesiącach, ale wciąż trudno mówić o przełomie, a bardziej o powrocie do trendów z pierwszych miesięcy tego roku, kiedy to polskie akcje również prezentowały się bardzo mocno. Obecnie, po dziesięciu miesiącach tego roku, portfele krajowych akcji notują średnio grubo ponad 20-proc. stopy zwrotu, co daje im czołowe miejsca w zestawieniu całego rynku.

Czy jest szansa na głębszą zmianę nastawienia klientów TFI do ryzyka? W bankowych TFI jak na razie się na to nie zapowiada, ale gdzieniegdzie wpłaty zaczynają przeważać nad wypłatami.

– W październiku odnotowaliśmy pewne napływy do subfunduszu małych i średnich spółek, ale nie były to duże środki – przyznaje Jarosław Skorulski, prezes BNP Paribas TFI. – Poza tym klienci w dalszym ciągu unikają ryzyka i wybierają fundusze o małej zmienności, czyli inwestujące w obligacje o zmiennym kuponie i o krótkim terminie do wykupu – zaznacza Skorulski. Jak przewiduje, na większe nabycia funduszy akcji czy mieszanych będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. – Oprócz ryzyk geopolitycznych (wojna w Ukrainie i konflikt w Strefie Gazy) cały czas nie jest pewne, czy gospodarkę światową czeka tzw. miękkie lądowanie, czy jednak recesja – przypomina prezes BNP Paribas TFI.

Podobnie na sprawę patrzy Marlena Janota, członek zarządu Santander TFI. – Październikowa sprzedaż brutto do funduszy akcji i mieszanych zarządzanych przez Santander TFI wyniosła blisko 50 mln zł, natomiast sprzedaż netto funduszy akcji i mieszanych w październiku nadal była ujemna – zauważa Janota. Jak podkreśla, łączna sprzedaż netto całej oferty Santander TFI w październiku była dodatnia i wyniosła 229 mln zł. Głównym kierunkiem napływów pozostają jednak najbezpieczniejsze rozwiązania.

– Zarówno w strukturze sprzedaży brutto, jak i netto dominowały fundusze dłużne krótkoterminowe. Trzeba pamiętać, że Santander TFI oferuje fundusze w bankach detalicznych, a ich klientela ma ograniczony apetyt na ryzyko – przyznaje Janota. – Jestem przekonana, że w przypadku funduszy akcji i mieszanych większa skala nabyć może i powinna się pojawić, ale w przypadku produktów długoterminowych – systematycznego oszczędzania, emerytalnych – twierdzi członek zarządu Santander TFI.

Lekką poprawę widać jednak w przypadku Goldman Sachs TFI, nr 2 na rynku pod względem wielkości. Tu także najchętniej wybieranymi funduszami pozostają dłużne, ale w październiku także portfele polskich akcji znalazły się na plusie.