Politycy źle się bawią złotym. NBP nie ratuje naszej waluty

NBP nie przejmuje się wartością naszej waluty. Złoty traci tym więcej, im częściej mówi prof. Adam Glapiński. Sytuację próbuje ratować rząd, ale czy prezes PFR ma to w swoich kompetencjach? Przed posiadaczami kredytów we frankach i przedsiębiorcami trudny czas. Po wyborach złoty może jednak stracić na wartości jeszcze bardziej.

Aktualizacja: 14.09.2023 06:03 Publikacja: 14.09.2023 03:00

Przed posiadaczami kredytów we frankach i biznesem trudny czas

Przed posiadaczami kredytów we frankach i biznesem trudny czas

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Pierwszymi ofiarami polityki prof. Adama Glapińskiego byli przedsiębiorcy, którzy musieli zapłacić w dolarach lub euro swoim zagranicznym partnerom, oraz posiadacze kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich, którym termin raty przypadał już po ostatnim posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. Niespodziewana w swej wysokości obniżka stopy procentowej – z 6,75 do 6 proc. – doprowadziła bowiem do gwałtownego osłabienia złotego. Kolejne rany naszej walucie zadał już sam prezes NBP w trakcie konferencji prasowej, nonszalancko mówiąc o jej wartości.

Czytaj więcej

Co z kredytami o stałej stopie

Adam Glapiński osłabia złotego

Złoty doświadczył w ubiegłym tygodniu uderzenia podobnego do momentów, gdy przylatywały do nas tzw. czarne łabędzie, czyli wydarzenia absolutnie niespodziewane, a niosące za sobą wielkie, negatywne konsekwencje. Tak było, gdy w 2008 r. upadał bank Lehman Brothers, co rozpoczęło światowy kryzys finansowy, podobnie, gdy wybuchała pandemia, a później wojna w Ukrainie.

Refleksja nadeszła dopiero po kilku dniach. Ale nie w NBP. W środę Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, stwierdził, że złoty osłabił się za mocno, że jeśli będzie potrzeba, to rząd ma narzędzia – czytaj: pieniądze – by, przywrócić naszej walucie należną wartość. Jaką? To euro kosztujące w przedziale od 4,4 do 4,6 zł. Padł także apel do RPP, aby podejmując kolejne decyzje dotyczące poziomu stóp procentowych, brała jednak pod uwagę ich wpływ na wartość złotego. Słowa przedstawicieli rządu – do Borysa dołączył wiceminister finansów Artur Soboń – podziałały, nasza waluta zaczęła się bardzo powoli umacniać.

Czytaj więcej

Tańszy złoty zaszkodzi cenom. Wszyscy zapłacimy za obniżki stóp

Ile stracą frankowicze i przedsiębiorcy

Tylko że to nie kończy sprawy. Nie będziemy nagle znów płacić 4,5 za euro i 4,6 za franka szwajcarskiego, tak jak w połowie tego roku. A ci, dla których codzienne notowania naszej waluty są ważne – przedsiębiorcy i frankowicze – skazani będą na większe emocje i koszty.

Wiele wskazuje bowiem na to, że prof. Glapiński postawił sobie za osobisty cel, aby jeszcze przed dniem wyborów zameldować prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu ostateczne rozprawienie się z inflacją. Namacalnym dowodem na to – tak aby zrozumiał „zwykły Polak” – będą kolejne obniżki stóp procentowych. A w konsekwencji – „paski” o końcu inflacji w rządowej telewizji TVP Info. Pamiętając wizyty Glapińskiego na Nowogrodzkiej w czasach, gdy starał się o drugą kadencję w banku centralnym, takie zachowanie właściwie nie dziwi. Ale jest nieodpowiedzialne z punktu widzenia osoby zasiadającej w fotelu prezesa NBP.

Czytaj więcej

Piotr Bielski: Rynek wyznaczy RPP granice luzowania polityki pieniężnej

Czarny scenariusz: frank i euro po 5 złotych

Zagraniczni inwestorzy funkcjonujący na rynku walutowym w Polsce na razie nie grają „pod wybory”, bo sondaże są co chwilę inne i trudno już teraz wychwycić trend. Jest więc duża szansa, że osłabianie złotego zostało powstrzymane i na obecnych poziomach wartości nasza waluta powinna dotrwać do 15 października.

A później? Jeśli PiS wygra wybory, a Jarosław Kaczyński postanowi w pełni zrealizować swoją zapowiedź dotyczącą odzyskania Polski i pełnego przejęcia wymiaru sprawiedliwości, Polska stanie przed widmem utraty już nie tylko europejskich funduszy na Krajowy Plan Odbudowy, ale także pieniędzy z wieloletniej perspektywy budżetowej. Stracimy miliardy euro, staną inwestycje, a rolnicy nie otrzymają dopłat. Pięć złotych, aby kupić jedno euro lub franka szwajcarskiego, może już wtedy nie wystarczyć.

Czytaj więcej

NBP zgasił blask złotego. Cierpi biznes i frankowicze

Pierwszymi ofiarami polityki prof. Adama Glapińskiego byli przedsiębiorcy, którzy musieli zapłacić w dolarach lub euro swoim zagranicznym partnerom, oraz posiadacze kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich, którym termin raty przypadał już po ostatnim posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. Niespodziewana w swej wysokości obniżka stopy procentowej – z 6,75 do 6 proc. – doprowadziła bowiem do gwałtownego osłabienia złotego. Kolejne rany naszej walucie zadał już sam prezes NBP w trakcie konferencji prasowej, nonszalancko mówiąc o jej wartości.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Finanse
Donald Trump nie zwolni szefa Fed po powrocie do Białego Domu
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Materiał Promocyjny
Nexus Group ściga nigeryjskich oszustów
Finanse
Złoto z kolejnym rekordem. Czy dalej będzie drożeć?
Finanse
Chińczycy blokują Rosjanom karty UnionPay
Finanse
Japonia przekaże Ukrainie miliardy dolarów z rosyjskich lokat. Kreml jest wściekły