Rentowność brytyjskich obligacji dziesięcioletnich rosła w czwartek i przekraczała po południu 4,2 proc. Dzień wcześniej zniżkowała z 4,6 proc. do 4,05 proc., po tym jak Bank Anglii ogłosił, że rozpoczyna program nielimitowanego skupu rządowego długu o dłuższych okresach zapadalności (wynoszących od 20 lat). Środowy komunikat brytyjskiego banku centralnego stał się impulsem również do spadku rentowności obligacji innych krajów, w tym USA, i do ogólnej poprawy nastrojów na rynkach globalnych. Rentowność amerykańskich obligacji dziesięcioletnich zeszła w środę poniżej 4 proc. i cofnęła się do 3,7 proc. W czwartek wynosiła już jednak 3,85 proc. Optymizm dostarczony na rynki przez Bank Anglii nie starczył więc na długo. Inwestorzy wciąż są bowiem przekonani, że amerykański Fed będzie w nadchodzących miesiącach nadal agresywnie podwyższał stopy procentowe, nie zważając na groźbę recesji i wstrząsy na rynkach.

– Nadzwyczajny skup obligacji przez Bank Anglii z pewnością pomaga rynkom się uspokoić. Problemy, które skłaniają inwestorów, by byli ostrożni, nie zostały jednak jeszcze rozwiązane. Jednym z tych problemów jest amerykańska inflacja – twierdzi Pauline Chrystal, zarządzająca funduszem w australijskiej firmie Kapstream Capital.

Czytaj więcej

Wielka Brytania traci grunt

Bank Anglii nie jest jednak jedynym bankiem centralnym, który w ostatnich dniach interweniował na rynku. Interweniują też banki azjatyckie. Skup obligacji rozpoczął Bank Korei. Jak na razie zapowiedział, że kupi obligacje rządowe warte od 4,5 mld do 6,2 mld dol. „Dążymy do tego, by zaradzić rynkowej zmienności w czasie, gdy spodziewane jest znaczące zwiększenie emisji obligacji przez rząd. Planujemy podjąć dodatkowe działania, by ustabilizować rynek, jeśli będzie to potrzebne” – mówi komunikat koreańskiego banku centralnego.

Ludowy Bank Chin ostrzegł natomiast w środę przed spekulowaniem na juanie (chińska waluta stała się w tym tygodniu najsłabsza wobec dolara od 2008 r.). Tymczasem na Tajwanie bank centralny musiał zaprzeczyć, że planuje wprowadzenie środków kontroli przepływu kapitału.

– Interwencje jedynie spowolnią deprecjację aktywów azjatyckich, ale jej nie zatrzymają. Wyższe stopy procentowe w USA, silniejszy dolar i stosunkowo niskie realne stopy procentowe w krajach regionu sugerują, że presja będzie się utrzymywać – uważa Mitul Kotecha, strateg w TD Securities.