Reklama
Rozwiń
Reklama

Amerykanie królami Nobla

Na giełdzie kandydatów do tegorocznej Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii królują Amerykanie.

Publikacja: 10.10.2014 05:00

Siedziba szwedzkiego banku centralnego w Sztokholmie

Siedziba szwedzkiego banku centralnego w Sztokholmie

Foto: Bloomberg

To mieszkańcy USA najczęściej byli nagradzani w 45-letniej historii trofeum fundowanego przez Sveriges Riksbank, czyli bank centralny Szwecji. Dotąd największym uznaniem cieszyli się makroekonomiści. Jak będzie w najbliższy poniedziałek?

Na giełdzie nazwisk w międzynarodowej prasie powtarzają się dwa z Uniwersytetu Nowojorskiego: William Jack Baumol oraz Israel Meir Kirzner. Ten pierwszy jest współtwórcą teorii rynków kontestowalnych (czyli rynków oligopolistycznych, na których sprzedawcy zachowują się jak na konkurencyjnych). Jego badania wniosły znaczący wkład w stworzenie teorii pieniądza i rynków płacy. Z kolei Kirzner miałby zostać wyróżniony za koncepcję przedsiębiorczości. Uważa, że człowiek jest przedsiębiorczy, gdy dostosowuje środki realizacji obranych przez siebie celów do zmieniających się warunków działania.

Ale to niejedyni typowani do Nobla. Przewija się też nazwisko Williama G. Bowena z Uniwersytetu Princeton, który miałby być doceniony za badania w dziedzinie ekonomii pracy, oraz tandemu Philippe Aghion i Peter Howitt z Harvardu, którzy stworzyli teorię wzrostu endogenicznego. Zgodnie z nią postęp techniczny jest skutkiem decyzji inwestycyjnych konsumentów i producentów, którzy zawsze postępują racjonalnie. Spekuluje się też na temat Paula Romera z Uniwersytetu Nowojorskiego za rozwój tejże teorii oraz Marka Granovettera ze Stanforda za pionierskie badania dotyczące socjologii gospodarczej.

Polscy ekonomiści liczą jednak na wybór kogoś, kto zasłużył się w badaniach nad przemianami państw byłego bloku socjalistycznego. – Ekonomiści przez lata skupiali się na tworzeniu teorii wzrostu krajów rozwiniętych – zaznacza prof. Stanisław Gomułka, ekonomista BCC. – Gdy 20 lat temu zza żelaznej kurtyny wyłoniły się kraje z Europy Środkowo-Wschodniej, dostrzegli, że potrzebne są badania także mniej rozwiniętych państw.

Jego zdaniem na uwagę zasługują osiągnięcia Węgra Janosa Kornaia, autora książki „Gospodarka niedoboru", analizującej system tzw. realnego socjalizmu. Jako swojego kandydata do nagrody profesor wymienia też Roberta J. Barro z Harvardu, uważanego za jednego z trzech najbardziej wpływowych ekonomistów na świecie. Barro należy do twórców nowej makroekonomii klasycznej.

Reklama
Reklama

Podobnego zdania jest prof. Jan Winiecki, członek RPP: – Barro już dawno powinien dostać Nobla – zaznacza. Dodaje jednak, że równie zasłużony jest Deepak Lal z Uniwersytetu Los Angeles, który ma na koncie wiele publikacji o rozwoju krajów azjatyckich, globalizacji, płacy minimalnej i inwestycjach w gospodarki nierozwinięte.

W 2013 r. Nobla z ekonomii otrzymali Robert J. Shiller, Eugene Fama i Lars Peter Hansen za badania empiryczne cen aktywów. Zajmowali się trendami na rynkach akcji i obligacji. Od 2012 r. laureaci – zamiast przyznawanych wcześniej 10 mln koron (1,2 mln euro) – otrzymują po 8 mln koron (940 tys. euro).

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

e.glapiak@rp.pl

Finanse
Nowa metoda kradzieży na BLIK. Można nieświadomie zostać pośrednikiem przestępców
Finanse
CFO w globalnej firmie: ryzyko, innowacje i odpowiedzialność za przyszłość
Finanse
Ważna zmiana w BLIK już wkrótce. Dotyczy wypłat gotówki
Finanse
Rynek kapitałowy potrzebuje szczególnej uwagi również w czasie giełdowej hossy
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama