Rozbawiło mnie zdanie, które przeczytałam o Kurylenko w jednym z brytyjskich magazynów. Na pytanie o ulubioną garderobę była modelka odpowiedziała skromnie, że nie lubi zwracać na siebie uwagi strojem. Ze swoim wyglądem zatrzymałaby ruch uliczny nawet, gdyby założyła na siebie worek – skomentował dziennikarz. Racja.
Jako aktorka jest dopiero na początku drogi, ale wszystko wskazuje na to, że nie zabraknie jej uporu, by tą drogą iść dalej. I odnosić sukcesy. Kurylenko mówi, że zahartowała ją bieda i trudne dzieciństwo. Dzięki nim stała się silna, samodzielna i niezależna.
Taka sama jest Camille, dziewczyna Bonda z najnowszej części przygód agenta 007 – „Quantum of Solace”. – Camille ma do wykonania zadanie: chce się zemścić na człowieku, który zabił jej rodziców – opowiada aktorka. – Od „Casino Royale” dziewczyny Bonda zmieniły się: zyskały prawdziwą osobowość. Sądzę, że w historii bondowskiej serii to początek nowej ery.
O tak, Camille jest najprawdziwszą heroiną kina akcji. I nie idzie z Bondem do łóżka! Za to strzela, walczy wręcz, nurkuje w powietrzu i pojedynkuje się na pokładzie rozpędzonej motorówki.
Kurylenko przyznaje, że rozpoczęcie zdjęć do „Quantum of Solace” poprzedziły tygodnie morderczego treningu. Bardzo przydatne okazało się doświadczenie wyniesione z baletu, którego uczyła się jako dziecko jeszcze na Ukrainie. Mimo wszystko nie udało się uniknąć poważnych siniaków, ale aktorka jest dumna z siebie, że sama wykonała większość swoich kaskaderskich scen. Spośród odwiedzonych podczas produkcji krajów najmilej wspomina Chile z jego dzikimi krajobrazami. – Jest tyle piękna w tych smutnych pejzażach – mówi. Ot, słowiańska dusza.
W „Quantum of Solace” zagrała Boliwijkę, specjalnie nauczyła się mówić z hiszpańskim akcentem. Sama jest obywatelką świata. Urodziła się w 1979 r., w Berdiańsku – małym miasteczku w ZSRR (dziś Ukraina). Dzieciństwo miała trudne – rodzina w kilka osób gnieździła się w małym mieszkanku. Pieniędzy z marnej nauczycielskiej pensji matki brakowało praktycznie na wszystko. Ojca Olga prawie nie znała – rodzice rozwiedli się, kiedy miała kilka lat.
Do dziś matka jest dla niej najważniejszym wzorem. – W dzieciństwie brakowało mi wielu rzeczy, nie miałam na ubrania ani rozrywki, ale wcale nie było mi żal. Matka potrafiła te wszystkie braki zrekompensować miłością – mówi Kurylenko. Kiedy Olga miała 13 lat, pojechały razem na wycieczkę do Moskwy. Na ulicy zaczepiła je przedstawicielka agencji modelek, zwróciła uwagę na dziewczynkę i obiecała zadzwonić, gdy ta będzie starsza. Olga uczyła się baletu, języków obcych, występowała w szkolnych przedstawieniach. Mając 16 lat podpisała pierwszy kontrakt. Agencja wysłała ją do Paryża na próbę.
Nie zmarnowała szansy. Trafiła na okładki najmodniejszych magazynów, jak „Vogue” czy „Claire”, i stała się jedną z najbardziej rozchwytywanych modelek. Ale pociągało ją aktorstwo. Zadebiutowała we francuskim filmie „L’Annulaire” (2005). Potem zagrała m.in. w „Zakochanym Paryżu”, thrillerze „W skórze węża” oraz francusko-amerykańskim „Hitmanie” (2007) – pierwszy raz po angielsku. Nie może narzekać na brak propozycji, niedawno wystąpiła w izraelskim filmie „Kirot”. Marzy o pracy z Pedro Almódovarem i Davidem Lynchem.
Prywatnie układa jej się gorzej – ma za sobą już dwa rozwody. Ale nie przejmuje się tym: – Jestem wolna, dzięki Bogu – mówi. – Nie cierpię zazdrości i zaborczości.
Nie jestem niczyją własnością.
[i]W skórze węża
23.00 | Canal+ | wtorek[/i]