Jedno z najświetniejszych dokonań polskiego kina poddane zostało cyfrowej rekonstrukcji.
Od wczoraj nową jakość filmu prezentuje kino Kultura.
– Kiedy przed laty przeczytałem scenariusz, byłem olśniony.
Z powodu kłopotów produkcyjnych ostateczny efekt nie był taki, jaki mógł być. Ale i tak to najmądrzejszy obraz, przy jakim pracowałem – zapewnia Weber.
Film długo czekał na dopuszczenie do realizacji. Zdjęcia, które szykowano na wiosnę, zaczęły się w październiku. Chociaż akcja toczy się w środku lata. Specyficznego, mistycznego. W upale, w którym wszystko nadzwyczaj szybko i przesadnie dojrzewa.
– Tymczasem my musieliśmy przykręcać drucikami do konarów jabłka i liście – opowiada operator. – A żeby nie wydobywała się para z ust, aktorzy przed ujęciem ssali kostki lodu.
Weber namawiał reżysera, by przesunąć zdjęcia na wiosnę.
– Mówiłem: Tadziu, zakładamy sobie pętlę na szyję tymi terminami – wspomina. – A on na to: Kurdzio, mam takie uczucie, że jak nie zaczniemy kręcić teraz, to tego filmu nie zrobimy.
Mimo realizacyjnych trudności obraz powstał. Współtworzyła go aktorska plejada, m.in. Zbigniew Cybulski, Gustaw Holoubek i obecna na wczorajszym pokazie Iga Cembrzyńska. Na projekcję nie dotarli Irena Laskowska i Andrzej Łapicki.
W złożonej z wielu ujęć groteskowej wizji Polski i Polaków znalazło się wiele fantastycznych scen. Wśród nich metaforyczny finał tańca do muzyki Wojciecha Kilara. – Ponadczasowy, jak cały film – sumuje Weber.