Jako hit był reklamowany oczywiście „Jurassic World: Dominion” Colina Trevorrowa – szósta, podobno ostatnia, część cyklu, zapoczątkowanego w 1993 roku przez Stevena Spielberga. Zebrała wprawdzie swoje żniwo w kasach, artystycznie jednak rozczarowała. Zdecydowanie bardziej godny polecenia jest inny przebój, w którym popisuje się formą sześćdziesięcioletni Tom Cruise, w „Top Gun: Maverick” Josepha Kosinskiego.
Duch piorunów
Kilka dni temu do przygodowego kina doszlusował „Thor: Miłość i grom”. Marvelowski duch piorunów objawił się w nowej odsłonie – jeszcze potężniejszej niż zwykle. Trzeba przyznać, że Chris Hemsworth potrafi zadbać o swoją muskulaturę, a „specjaliści” od Thora uważają, że nowozelandzki reżyser Taika Waititi trafił w dziesiątkę.
Łącznie na ekrany latem wejdzie prawie 50 tytułów
Inny przebój lata to „Elvis” Buzza Luhrmanna od końca czerwca obecny na ekranach świata. Historia Elvisa Presleya opowiedziana jest tu przez jego wieloletniego agenta – pułkownika Toma Parkera. Gra go Tom Hanks, przez jednych wychwalany, przez innych krytykowany. Znakomity jest Austin Butler jako Elvis.
Do hitów trzeba również zapisać jeszcze jedną premierę: to „Minionki: wejście Gru” – czwarta z tej serii animacja, która robi na świecie furorę. Młodzi ludzie wybierają się na nią do kina w eleganckich strojach, czyniąc z takiego wyjścia dodatkową zabawę.