– Zatrudnianie statystów jest nieuregulowane od początku naszej kinematografii, czyli od ponad stu lat – mówi pragnąca zachować anonimowość statystka z Dolnego Śląska, która wystąpiła m.in. w produkcjach Agnieszki Holland, Pawła Pawlikowskiego i Patryka Vegi. Jest jedną z najaktywniejszych postaci w środowisku statystów, które coraz silniej upomina się o swoje prawa. W efekcie główny inspektor pracy Katarzyna Łażewska-Hrycko zdecydowała o kontroli zatrudnienia statystów przez agencje filmowe na terenie okręgowych inspektoratów w Łodzi, Warszawie i Wrocławiu.

O warunkach pracy aktorów, odgrywających podrzędne role, po raz pierwszy zrobiło się głośno w 2018 roku. Wówczas statyści i aktorzy epizodyczni rozpoczęli strajk, którego celem była m.in. poprawa warunków oferowanych im na planach. „Czy urzędowi znana jest sytuacja polskich statystów i epizodystów, traktowanych niczym bydło, stonka czy inny śmieć?" – pytali w piśmie do rzecznika praw obywatelskich.

Nasza rozmówczyni przyznaje, że od czasu strajku warunki na planach się nieco poprawiły. – Już nie słyszy się o tak rażących nieprawidłowościach, jak np. brak schronienia w upale czy w trzaskającym mrozie albo o organizowaniu toalet w plenerach na zasadzie „panie na prawo, panowie na lewo" – opowiada.

Wciąż pozostały jednak trapiące statystów problemy związane z ich płacami. Są zatrudniani na podstawie umów o dzieło, w związku z czym nie obowiązuje ich stawka godzinowa, wynosząca obecnie w Polsce 18,30 zł. Dostają od 50 do 90 zł netto za cały dzień na planie, podczas którego zazwyczaj głównie czekają. Bo plany organizowane są pod znanych aktorów, a nie tak słabo opłacanych statystów.

By to zmienić, statyści wysłali petycje do Ministerstwa Kultury i do Sejmu. W tym drugim przypadku ich pismo trafiło do Komisji do spraw Petycji. Komisja wystąpiła z dezyderatem do rządu, a gdy odpowiedź nadeszła, posłowie uznali ją za niezadowalającą i poprosili premiera o dodatkową, pogłębioną analizę. Wcześniej Biuro Analiz Sejmowych uznało, że zatrudnianie statystów na umowę o dzieło „jest wynikiem nieprawidłowej interpretacji i stosowania prawa".

Przewodniczący komisji Sławomir Piechota z KO wystąpił też do głównego inspektora pracy z prośbą o kontrolę dotyczącą nie tylko sposobu zatrudnienia statystów filmowych, ale też czasu pracy, dostępu do zaplecza sanitarnego i zapewnianych im posiłków. Główny inspektorat pracy informuje nas, że decyzję o kontroli podjęto właśnie po piśmie od posła Piechoty.

– Kluczowe jest ustalenie, czy trzeba zmienić przepisy, bo obecne niewystarczająco różnicują umowę o dzieło od umowy zlecenia, czy raczej dzisiejsze regulacje są nadużywane – mówi Sławomir Piechota. Jego zdaniem kontrola PIP powinna dać odpowiedź na to pytanie.

Statystka z Dolnego Śląska dodaje, że podniesienie stawek niekonieczne musiałoby być kosztowne dla kierowników planów. – Mogłoby to skłonić ich do lepszej organizacji naszego czasu na planie – zaznacza.