Reklama

Czarno-białe twarze z ulicy Brzeskiej

Wzbudzają silne emocje – niektóre szokują, inne smucą. Ich bohaterami są mieszkańcy jednej ulicy

Publikacja: 05.10.2011 13:20

Marcin z synem Wiktorem. fot. maciej pisuk

Marcin z synem Wiktorem. fot. maciej pisuk

Foto: __Archiwum__

Zdjęcie pierwsze: starsza kobieta ociera łzy. – To Ela. Płacze, bo jej kolega umarł – opowiada autor. – Ta niesamowita osoba, pomimo że sama nic nie ma, ciągle pomaga innym. Ukończyła ekonomiczną uczelnię wyższą, a żyje ze śmiesznie niskiego zasiłku.

Zdjęcie drugie: starszy człowiek odpoczywa w swoim mieszkaniu. To kolega Eli.

– Janusza nazywają malarzem. Wraz dwójką innych lokatorów zajmuje poddasze jednej z kamienic na Brzeskiej. Nie płacili rachunków i teraz żyją bez prądu – mówi Pisuk.

Zdjęcie trzecie: młody mężczyzna leży na łóżku, obok niego jego syn Wiktor. Obaj wpatrują się w rybki pływające w stojącym na półce akwarium.

– Żyją bez łazienki, z toaletą na korytarzu. Marcin haruje całe dnie, żeby utrzymać rodzinę, która niedługo jeszcze się powiększy – zdradza Pisuk. – Jego żona Ada zajmuje się czesaniem psów.

Reklama
Reklama

Zdjęcie czwarte: Sylwia towarzyszy Markowi podczas kąpieli. Poznali się na spotkaniu u Marcina. Teraz ze sobą mieszkają i oczekują dziecka. Są bardzo szczęśliwi, choć dzieli ich duża różnica wieku.

Maciej Pisuk to człowiek „z zewnątrz". Na Pragę trafił przypadkiem. Kiedy w 2002 r. przeprowadził się do tej dzielnicy, był w trudnej sytuacji życiowej. Branża, w której do tej pory pracował, w pewnym momencie zamknęła przed nim drzwi. Bo nie zgodził się na niekorzystne dla rodzin bohaterów zmiany w swoim scenariuszu filmu dokumentalnego opowiadającego o zespole hiphopowym Paktofonika.

– To był fatalny okres. Nie bardzo wiedziałem, co mam ze sobą zrobić – wspomina Pisuk. – Wtedy wprowadziłem się na ul. 11 Listopada, do mojej ówczesnej narzeczonej. Tamtejszy widok z okna zrobił na mnie takie wrażenie, że od razu zapytałem, czy w domu jest aparat fotograficzny.

I tak rozpoczęła się przygoda Pisuka z fotografią. Wcześniej nie zajmował się tą dziedziną sztuki nawet amatorsko.

Na początek ograniczał się tylko do robienia zdjęć z okna. To jednak szybko przestało mu wystarczać.

– Snucie się z aparatem po okolicy było jedynym rodzajem aktywności, do której mogłem się zmusić – opowiada. – Dzięki temu jednak codziennie spotykałem tych samych ludzi. Z czasem zacząłem wdawać się z nimi w rozmowy, poznawałem ich problemy, a oni moje.

Reklama
Reklama

Dlatego wielu bohaterów swoich prac dziś śmiało może nazwać przyjaciółmi.

– Moje zdjęcia są świadectwem naszych bliskich relacji – mówi fotograf. – Chcę odczarować stereotypy, które tych ludzi stygmatyzują. Moi bohaterowie mają twarze i często trudną przeszłość. To nie jest jakaś tam anonimowa nędza.

Film
Piękne życie pięknej pani Trump na ekranie
Film
Opętany żądzą sukcesu
Film
Kaouther Ben Hania dla "Rzeczpospolitej". Głos umierającego dziecka w Gazie
Film
Moskwa płonie w „Mistrzu i Małgorzacie”
Film
Oscarowe nominacje nie dla łatwych bajek
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama