Taka struktura sprzedaży może się utrzymać również w tym roku
Z danych Analiz Online, firmy monitorującej rynek funduszy inwestycyjnych, wynika, że wśród najlepiej sprzedających się produktów z oferty TFI, w ubiegłym roku przeważały fundusze obligacji.
Osiem z dziesięciu hitów sprzedaży TFI w 2011 r. to właśnie fundusze inwestujące przede wszystkim na rynku długu. Na dziewiątej i dziesiątej pozycji znalazły się fundusz absolutnej stopy zwrotu oraz fundusz inwestujący w złoto.
Ranking dobrze odzwierciedla to, co działo się w ubiegłym roku na rynkach kapitałowych oraz w branży funduszy inwestycyjnych. Większość inwestorów zaniepokojona sierpniowym załamaniem koniunktury na giełdach wybierała fundusze bezpieczne – obligacji, takie które mogą (przynajmniej w teorii) zarabiać również na spadkach – absolutnej stopy zwrotu, czy też te, których wynikom sprzyja dekoniunktura – fundusze metali szlachetnych.
Do najlepszego z nich pod względem stop zwrotu – Arka Prestiż Obligacji Skarbowych, którego uczestnicy zarobili 7,2 proc. – udało się pozyskać 365 mln zł netto. Liderem pod względem sprzedaży był fundusz z oferty największego polskiego TFI – Pioneer Obligacji Dynamiczna Alokacja, do którego inwestorzy wpłacili o 510 mln zł więcej, niż wypłacili. Zarobił w ciągu roku 7 proc.
Co ciekawe, wśród najlepiej sprzedających się funduszy znalazły się produkty oferowane przez największe bankowe TFI, które pod względem sprzedaży wypadły raczej gorzej od mniejszych konkurentów. Jest to o tyle zaskakujące, że w 2011 r. banki toczyły „wojnę depozytową", oferując wysokie oprocentowanie na lokatach, nawet rzędu 7 – 8 proc.
– Fundusze, które były w stanie konkurować z najlepszymi depozytami stopą zwrotu z inwestycji pozyskały znaczące środki – mówi Marlena Janota, członek zarządu BZ WBK TFI. Jej towarzystwo odpowiada za ok. 30 proc. sprzedaży netto funduszy dłużnych dla całego rynku w 2011 r.
– Do tego dobrze pamiętać, że nawet jeżeli w strategii sprzedażowej banku fundusze inwestycyjne nie są na pierwszym miejscu, to przy takiej sieci dystrybucji, jaką ma bank PKO, nawet stosunkowo niewielka sprzedaż daje całkiem przyzwoity wynik – tłumaczy Łukasz Górnicki, rzecznik PKO TFI.
Mimo to w rankingu ubiegłorocznej sprzedaży wśród towarzystw, które pozyskały najwięcej aktywów netto, nie ma ani jednego TFI bankowego.
Na pierwszym miejscu znalazło się Ipopema TFI, które pozyskało ok. 2,4 mld zł netto, przede wszystkim do funduszy zamkniętych dedykowanych inwestorom lub grupom inwestorów.
– To fundusze tworzone na specjalne życzenie klientów, oparte w głównej mierze na aktywach niepublicznych – ich sprzedaż niejednokrotnie nie zależy od koniunktury na rynkach – wyjaśnia Beata Tylman, dyrektor sprzedaży w Ipopemie.
Drugie na liście TFI PZU ze sprzedażą netto na poziomie 2,3 mld zł znalazło się tak wysoko głównie dzięki wpłaceniu ponad 2 mld przez grupę PZU do funduszu stworzonego specjalnie dla niej.
Wśród pozostałych TFI, które mimo trudnej sytuacji na rynkach pozyskiwały klientów, czynniki sukcesu są zawsze te same – dobra współpraca z dystrybutorami oraz oferta obejmująca fundusze dające zarobić również podczas bessy.
– Mamy dystrybutorów, którzy w tym roku dobrze sobie radzili, na przykład Xelion, Multibank czy CitiBank. Ponad 200 mln zł pozyskaliśmy do jednego funduszu absolutnej stopy zwrotu, Platnium FIZ, a podobną kwotę do pracowniczego programu emerytalnego dla dużej instytucji – mówi Anna Bąkała z TFI Allianz.
Ten rok, przynajmniej jego pierwsza połowa, nie przyniesie dużego przetasowania w rankingach sprzedaży TFI. Zarządzający funduszami sami zresztą zalecają inwestorom, żeby do czasu wyraźnej poprawy na rynkach wybierali przede wszystkim fundusze dłużne.
Biorąc pod uwagę, że ich klienci na trendy rynkowe reagują z opóźnieniem, może się okazać, że dobra passa funduszy dłużnych utrzyma się przez cały 2012 rok. Przedstawiciele branży dodatkowo upatrują dla siebie szans w wycofaniu z oferty banków popularnych lokat jednodniowych.
Jednocześnie jednak przyznają, że do naprawdę dużej sprzedaży funduszy i powrotu klientów do tej formy inwestowania niezbędne jest przynajmniej kilka miesięcy stabilnych zwyżek na giełdzie.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora j.morbiato@rp.pl
Opinia dla „Rz"
Michał Duniec starszy analityk, Analizy Online
Aby inwestorzy znów masowo powrócili na rynek funduszy, potrzebnych jest przynajmniej kilka kwartałów, jeżeli nie lat stabilnej koniunktury na rynkach akcji. Jedynie w takich warunkach aktywa TFI zaczną znów szybko rosnąć. Z drugiej strony obecna sytuacja nie jest jeszcze fatalna. Widać gotowość klientów TFI do inwestowania w fundusze dłużne i pieniężne. W zestawieniu najlepiej sprzedających się funduszy tylko jedno rozwiązanie to fundusz absolutnej stopy zwrotu. Pomijając pojedyncze przypadki, fundusze tego typu nie zachwyciły w 2011 r., szczególnie jeżeli chodzi o wyniki zarządzania.
Pomógł fiskus
Sprzedaż ratowały fundusze zamknięte
Gdyby nie odporne na koniunkturę poszukiwanie rozwiązań służących optymalizacji podatkowej, ubiegłoroczne saldo wpłat i wypłat do funduszy inwestycyjnych mogłoby się zakończyć na dużym minusie. Ze wstępnych danych Analiz Online wynika, że ubiegłoroczny bilans sprzedaży funduszy inwestycyjnych był dodatni. Przede wszystkim za sprawą funduszy zamkniętych aktywów niepublicznych, do których w ciągu 12 miesięcy udało się pozyskać ponad 6 mld zł. Do tej kategorii produktów zaliczamy rozwiązania tworzone dla pojedynczych inwestorów, służące m.in. optymalizacji podatkowej. Z funduszy powszechnie dostępnych wypłacono ok. 6 mld zł i w rezultacie bilans dla całej branży zamknął się na symbolicznym plusie wynoszącym ok. 100 mln zł. Rok wcześniej było to ponad 12 mld zł. O takim obrazie rynku zadecydowali klienci, którzy pod wypływem załamania na giełdach postanowili wycofać się z inwestycji. Oficjalne dane gromadzone przez Izbę Zarządzających Funduszami i Aktywami, które zostaną opublikowane w najbliższych dniach, prawdopodobnie pokażą bardziej pesymistyczny obraz rynku. Według metodologii Izby, saldo wpłat i wypłat za 2011 r. może się okazać ujemne.