Reklama

O ubezpieczeniach z psychologicznego punktu widzenia

Ludzi do ubezpieczania się pcha nie czarnowidztwo, tylko ogólne zadowolenie z życia i zdolność patrzenia w przyszłość - mówi Dominika Maison, psycholog, profesor Uniwersytetu Warszawskiego

Publikacja: 14.11.2013 06:20

Red

Rz: Czym są ubezpieczenia z psychologicznego punktu widzenia?

Dominika Maison:

Są ciekawym i jednocześnie trudnym produktem finansowym. Korzyść z wydania pieniędzy jest nie tyle odroczona w czasie, co dosyć abstrakcyjna, dlatego że ubezpieczamy się, żeby w razie nieszczęścia mieć pokryte związane z nim koszty. I tu trafiamy na paradoks. Z jednej strony chcemy, aby nic złego się nam nie przydarzyło, ale wtedy pieniądze wydane na składki są stracone. Z drugiej strony, jeśli coś nam się przydarzy, dostaniemy odszkodowanie i to będzie satysfakcjonujące, ale przecież trudno się cieszyć z nieszczęścia. Ubezpieczenia to jeden z bardziej uwarunkowanych psychologicznie produktów finansowych. Trzeba mieć pewną gotowość, zestaw cech i przekonań, żeby się na nie zdecydować.

Zatrzymajmy się na chwilę przy tam paradoksie. Jak widać, niektóre osoby mogą się wręcz cieszyć, kiedy przytrafi się im nieszczęście?

Oczywiście, na zasadzie: zwróciło się. W czasie badań prowadzonych dla firmy ubezpieczeniowej jedna z respondentek, przeglądając ofertę, powiedziała: o, najbardziej się opłaca mieć raka mózgu. Powiedziała to zupełnie serio. To była absurdalna sytuacja, ale przy drobniejszych szkodach naprawdę wiele osób myśli w tych kategoriach. Zalane mieszkanie czy stłuczka dają poczucie, że wpłacane na polisę pieniądze się zwróciły, a w innym przypadku są po prostu zmarnowane.

Reklama
Reklama

Powróćmy do tych cech i przekonań, które decydują o ubezpieczaniu się.

Wcześniej zwracano uwagę głównie na dochody: jeśli ktoś ma więcej pieniędzy, to chętniej się ubezpiecza. Faktycznie jest taka korelacja. Ale czy jest to główny czynnik motywujący? Moim zdaniem nie. Jest to raczej kwestia dojrzałości i skonfrontowania się z faktem, że jeśli coś złego się stanie, to mogę stracić dorobek życia. Niestety, takiego myślenia nam, Polakom, często brakuje. Dominuje poczucie, że jesteśmy zbyt biedni na ubezpieczenia. Oczywiście, wpływ na decyzje o wykupie polisy mają też inne czynniki, takie jak wiek, wykształcenie, wiedza ekonomiczna. Ale zadowolenie z życia jest najważniejsze. Tacy ludzie częściej się ubezpieczają.

Jak to? Wydawałoby się, że właśnie oni nie będą mieli czarnych myśli o przyszłości.

To, co pcha ludzi do ubezpieczania się, to nie czarnowidztwo, tylko raczej ogólne zadowolenie z życia i zdolność patrzenia w przyszłość. Ci ludzie nie boją się nieszczęść, tylko raczej ubezpieczają się, żeby nie musieć się nimi martwić. Chodzi o zagwarantowanie sobie spokoju.

Nie są to więc tacy optymiści, którzy machają ręką i mówią, że jakoś to będzie.

Zupełnie nie. Zadowolenie z życia to nie jest beztroska. W przeprowadzanych przeze mnie badaniach były osoby, które odpowiadały: nie boję się o swoje życie i zdrowie, więc niepotrzebne mi ubezpieczenie. To jest przykład beztroski, a nie optymizmu. W zadowoleniu z życia chodzi raczej o to, że widzę życie w pozytywnych barwach i chcę, żeby dalej było takie. Chcę o nie zadbać.

Reklama
Reklama

A jak się ma do podejmowania decyzji o ubezpieczeniach nasze postrzeganie czasu, bo zazwyczaj ma to duży wpływ na nasze finansowe decyzje.

Zgodnie z teorią Philipa Zimbardo i Johna Boyda, oczywiście w dużym uproszczeniu, jest tak, że część osób żyje tu i teraz, inne rozpamiętują przeszłość, a pozostali są nastawieni na przyszłość. Ma to ogromny związek z gotowością do ubezpieczania się, bo każda polisa to myślenie o przypadku, który wystąpi w przyszłości. Konieczna jest do tego możliwość myślenia perspektywicznego, wybiegania w przyszłość. Takie nastawienie na przyszłość jest warunkiem samokontroli i powoduje większą efektywność działania. Oczywiście nie można z tym przesadzić, bo zgubi się całą radość życia. Ale na pewno jest to funkcjonalna postawa, która ma ogromne przełożenie na zachowania finansowe, szczególnie w kontekście ubezpieczeń.

Zatem ludzie nastawieni na przyszłość są klientami firm ubezpieczeniowych. A jak przekonać pozostałych do ubezpieczeń?

Sądzę, że myślenia o przyszłości można się nauczyć. Z jednej strony mamy cechy osobowości, które wyznaczają nasze zachowanie, ale z drugiej strony można trochę potrenować. Umiejętność myślenia o przyszłości jest nabywana z wiekiem. Dzieciom bardzo trudno oderwać się od tego, co dzieje się tu i teraz. Jeden cukierek dziś ma o wiele większą wartość niż dziesięć cukierków jutro. Z wiekiem uczymy się, że czasami warto poczekać, albo zastanowić się nad konsekwencjami działań w przyszłości. Nabywaniu tej umiejętności mogą bardzo pomagać (ale też przeszkadzać) rodzice. Nie godząc się na każdą zachciankę dziecka, rozmawiając o konsekwencjach jego działań w przyszłości, uczymy dzieci odpowiedzialnej postawy, która może przenieść się również na odpowiedzialne i dojrzałe funkcjonowanie w świecie finansów.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama