Z tego samego powodu nadawcy niechętnie myślą o testowanych na razie sporadycznie na niewielu rynkach rozwiązaniach polegających na udostępnianiu widzom swoich seriali w sieci bez konieczności płacenia abonamentu tradycyjnym operatorom. – Mamy dziś wypracowaną dobrą metodę docierania do widzów, zawierając partnerstwa i łącząc kanały w pakiety, dzięki czemu nie muszą one sprzedawać się na rynku pojedynczo, takie partnerstwa są lepsze – przekonywał John Rossiter z AXN.
Aleksander Kutela z HBO jest podobnego zdania: - Raczej będziemy myśleć o tym, jak możemy lepiej współpracować w ramach nowych partnerstw, niż kompletnie zmieniać modele biznesowe. Oczywiście testujemy rozmaite nowe sposoby dystrybucji, np. wprowadzenie HBO Go (serwis wideo on-line) do usługi Horizon TV (serwis wideo on-line należący do UPC –red.). Raczej takie rozwiązania bardziej nas interesują – mówił . Grzegorz Esz z zarządu UPC Polska przyznawał jednak, że w rozmowach o dalszej przyszłości jego firma rozważa już uniezależnienie Horizon TV od tradycyjnej oferty UPC.
Netflix to nie konkurencja?
Według Carlosa Ortegi nadawcy powinni pamiętać, że to, iż ludzie chcą oglądać ich programy w sieci to jednak zasługa całej tradycyjnej machiny telewizyjnej, która chociażby pozwala dotrzeć do widza z komunikatem o nowym serialu czy programie i właściwie go nagłośnić. – My dziś nie rozważamy wprowadzania rozwiązań pozwalających dna bezpośrednie docieranie z treściami do widzów przez Internet, rynek to rozstrzygnie, czy to będzie miało kiedyś sens. Musi istnieć cały system, który zracjonalizowałby taki łańcuch usług. Na razie nie widzę możliwości takiego przeskoku – mówił.
Paradoksalnie, nadawcy nie postrzegają jako konkurencji Netfliksa, który jest właśnie niezależnym operatorem wideo w sieci (i w przyszłym roku może zapaść decyzja o jego starcie także w Polsce). - Nazywanie Netfliksa konkurencją to niekoniecznie właściwe określenie. Według mnie to może być bardzo ciekawa możliwość zdobywania większych możliwości dotarcia z naszymi treściami do widzów – przekonywał Matthias Heinze, wiceprezes Turner Broadcasting System odpowidzialny za reklamę, PR i marketing.