O bardzo konkurencyjnym rynku mówią dzisiaj już nie tylko agencje zatrudnienia szukające kandydatów do pracy w krajowych firmach. Muszą o nich bardziej zabiegać (szczególnie o fachowców) również firmy wysyłające Polaków do pracy na Zachodzie, gdzie sezonowe odbicie wywołało w ostatnich miesiącach wysyp ofert zatrudnienia.

– Rynek jest trudniejszy, a pozyskanie kandydata do pracy za granicą jest droższe niż wcześniej. Teraz pracownicy są świadomi swoich wyborów, dłużej podejmują decyzję o wyborze oferty, a także dokładniej sprawdzają agencje – twierdzi Mikołaj Śliwiński, menedżer odpowiedzialny za międzynarodowe rekrutacje w agencji zatrudnienia Otto Work Force, która jest jednym z największych w Polsce graczy na rynku sezonowych prac w Holandii i w Niemczech.

Deficytowe opiekunki

– Osoby o ugruntowanej sytuacji zawodowej i z satysfakcjonującym wynagrodzeniem są obecnie mniej skłonne do wyjazdu. Ten trend widzimy np. w naszych rekrutacjach do Czech – przyznaje Ewa Klimczuk, dyrektor biznesu Gi Group. Według niej zmniejszyła się też liczba osób, które są teraz gotowe wyjechać za granicę, by opiekować się osobami starszymi lub chorymi.

Ten spadek odczują Niemcy, gdzie Polki były filarem usług opiekuńczych dla seniorów (co prawda wakaty w tej branży zaczynają wypełniać imigrantki z Ukrainy). Po tym, jak Wielka Brytania zdecydowała się na wyjście z Unii, Niemcy wróciły na czoło listy najbardziej popularnych kierunków zarobkowych migracji Polaków, które jednak w zeszłym roku znacząco ograniczyła pandemia i wymuszone przez nią restrykcje sanitarne, w tym kwarantanny.

Jak wynika z najnowszych danych Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii w 2020 r. agencje zatrudnienia skierowały do pracy za granicą ponad 142 tys. osób (głównie do Niemiec i Holandii), a dodatkowo wysłały tam prawie 32 tys. pracowników tymczasowych. To łącznie ponad 174 tys. osób, ale o jedną siódmą mniej niż rok wcześniej i najmniej od pięciu lat.

– Po wybuchu epidemii liczba osób pracujących za granicą zmniejszyła się, co było wynikiem pogorszenia się koniunktury gospodarczej, obostrzeń i obaw związanych z pandemią – wyjaśnia Iwona Szmitkowska, prezes Work Service. Spadek wyjazdów wpłynął też na liczbę agencji zajmujących się kierowaniem do pracy na Zachodzie. W 2020 r. zmalała ona o 36 proc., do 777. I w tym roku raczej ich nie przybędzie, choć – jak zaznacza Ewa Klimczuk – zagranicznych ofert jest coraz więcej, głównie z Niemiec, Szwecji, Holandii i Francji, gdzie brakuje pracowników.

Podobnie jak polskie firmy, również zagraniczni pracodawcy poszukują głównie fachowców z branży budowlanej, pracowników do magazynów, do gastronomii i hoteli. Tymczasem liczba chętnych do wyjazdu na saksy jest podobna, jak przed rokiem.

Autopromocja
CYFROWA.RP.PL

Jak cyfrowa rewolucja wpływa na biznes i życie codzienne

CZYTAJ WIĘCEJ

Krajowa konkurencja

Wprawdzie badanie Work Service, przeprowadzone w grudniu 2020 r. podczas drugiej fali pandemii, wykazało, że grupa chętnych do emigracji zarobkowej wzrosła do prawie 18 proc. z niespełna 10 proc. latem, ale od tego czasu bardzo ożywił się polski rynek pracy, gdzie w górę poszły też wynagrodzenia.

Michał Śliwiński zaznacza, że paradoksalnie ten trudniejszy rynek sprzyja takim firmom, jak Otto Work Force, która ma już znaną markę, a w ostatnich latach dużo zainwestowała w poprawę warunków zakwaterowania pracowników za granicą. I nie narzeka na brak chętnych. – Wysyłamy też Polaków do lepiej płatnych prac w przemyśle i logistyce – zaznacza Śliwiński.

Natomiast praca sezonowa na zachodnich polach czy w szklarniach nie jest już atrakcyjną opcją dla polskich migrantów – zaznacza Mirka Siergiej z agencji zatrudnienia Gremi Personal. – Widać, że Polacy docenili dobrą, jak na pandemiczne czasy, stabilność rodzimego rynku pracy – twierdzi Ewa Klimczuk, dodając, że wśród szukających pracy poza Polską przeważają młodzi ludzie, dla których wyjazd za granicę to także przygoda. Jednak i oni szukają teraz lepszych ofert. Zdaniem Krzysztofa Inglota, prezesa Personnel Service, pandemia i podwyżki płac w Polsce sprawiły, że osoby, które w poprzednich latach jeździły na szparagi do Niemiec, teraz chętniej zatrudniają się np. na budowach w kraju, gdzie mogą zarobić 5–6 tys. zł miesięcznie.

cudzoziemcy w Polsce więcej ślą do domu niż Polacy

W I kwartale 2021 r. polscy emigranci przekazali do kraju 3,8 mld zł, czyli o 0,2 mld zł więcej niż rok wcześniej. W tym samym czasie transfery pracujących w Polsce cudzoziemców, głównie Ukraińców, sięgnęły prawie 5 mld zł. O ile z Polski przekazują pieniądze głównie pracownicy sezonowi, o tyle w przypadku Polaków większość (prawie 71 proc.) tej kwoty przypadała na migrantów długookresowych, którzy bliskim w kraju przesłali 2,7 mld zł. Przekazy od sezonowych pracowników za granicą wyniosły 1,1 mld zł. Podobnie jak wcześniej, najwięcej pieniędzy płynęło od Polaków pracujących w Niemczech, którzy w I kw. tego roku przesłali do kraju 1,3 mld zł. Na drugim miejscu była Wielka Brytania, choć stamtąd płynie do kraju coraz mniej pieniędzy (0,4 mld zł w I kw. br.).