W przypadku grających w brydża to jeszcze nie jest duży problem. Rady w rodzaju „kładź figur na figur” czy „trzecia ręka płacze, a bije”, choć bezwartościowe dla lepszych brydżystów, początkującym mogą pomóc w decyzjach. W przypadku giełdy jest jednak gorzej. Porzekadła są mniej klarowne, a często można odnieść wrażenie, że wzajemnie się wykluczają.

Z jednej strony radzą nam na przykład „kupuj, kiedy leje się krew”, z drugiej strony odradzają „łapanie spadającego noża”. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że szukanie sprzeczności w tych dwóch zasadach nie do końca może być trafne, a oba porzekadła bywają źle interpretowane. Z „łapaniem spadającego noża” mamy do czynienia, kiedy kursy akcji spadły szybko w krótkim czasie. Niektórzy inwestorzy uważają wtedy, że taka przecena to dobra okazja do kupna. Owszem, lepiej kupić akcje, kiedy są tańsze, niż wtedy, kiedy były droższe. Problem z taką strategią polega na tym, że nie mamy wcale gwarancji, iż dotychczasowe spadki są ostatnimi, a trend nie zmienia się właśnie definitywnie na spadkowy. Oczywiście, zwolennik giełdowych porzekadeł powie nam, że „nawet zdechły kot, spadając z dachu, odbije się”. Zgoda. Jeżeli jednak nie mamy szklanej kuli, rzadko trafimy idealnie na ów moment odbicia się. Częściej kupowanie akcji zdechłego kota skończy się źle.

Porzekadło „kupuj, kiedy leje się krew” dotyczy sytuacji niby podobnej, ale jednak innej. Zdarza się to raczej wtedy, kiedy na skutek niespodziewanej informacji kursy gwałtownie się załamują. Często wówczas okazuje się po czasie, że szok wywołany informacją był nadmierny. Po zastanowieniu się inwestorzy uznali, że sytuacja fundamentalna spółki lub rynku nie zmieniła się jednak istotnie i odkupują wtedy akcje. Ten, kto umiał ocenić sytuację szybciej niż inni i miał odwagę kupować, gdy wszyscy sprzedawali, zgarnia wtedy dodatkową premię.

Jak widać, główna różnica polega przede wszystkim na wystąpieniu w tym drugim przypadku wyraźnego czynnika szokowego i na skutek tego pojawienia się bardzo złych nastrojów inwestycyjnych.

Jak więc zwykle bywa, giełdowe porzekadła mają w sobie nieco prawdy, jednak nie należy się nimi przesadnie kierować w decyzjach inwestycyjnych. Przede wszystkim jednak są to rady dla giełdowych graczy, a na giełdzie powinno się nie grać, lecz inwestować.