Według nieoficjalnych danych Polskiej Izby Ubezpieczeń dynamika składki po III kw. wpłacanej do ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych (UFK) spadła o 10 pkt proc., do 30 proc.
Odwrót widać szczególnie w funduszach lokujących środki w akcjach. Jak komentują eksperci, na zachowanie inwestorów nie tyle wpływa faktyczny poziom strat, ile ich gwałtowność.
– Obecna sytuacja na giełdach nie pozostanie bez wpływu na wyniki firm ubezpieczeniowych specjalizujących się w produktach inwestycyjnych, których wynagrodzenie jest pochodną zgromadzonych aktywów – zauważa Michał Biedzki, prezes grupy Aegon. Podobna sytuacja miała już miejsce w 2008 r., część firm starała się przygotować z wyprzedzeniem na zmienną sytuację na rynkach finansowych, wzbogacając portfel o produkty tradycyjne, mniej wrażliwe na zawirowania. Nie zmienia to faktu, że część inwestorów decyduje się na zamknięcie rachunków.
– Obserwujemy trend odwrotu z funduszy akcyjnych i bardziej agresywnych w stronę stabilniejszych. Jednak nie jest to tendencja masowa, jaką mogliśmy obserwować na rynku w okresie najbardziej istotnych spadków giełdowych w 2008 r. – mówi Sławomir Łopalewski, prezes Nordei.
Niektórzy ubezpieczyciele starają się dostrzec pozytywne strony dekoniunktury. – Sytuacja na rynku ma tę dobrą stronę, że klienci bardziej świadomie podejmują decyzje. W jej wyniku obserwujemy odchodzenie od składki jednorazowej na rzecz regularnej – mówi Grzegorz Liszka, prezes Compensy Życie.
Sytuacja jest jednak poważna, ponieważ jak wynika z danych zebranych przez „Rz", po trzech kwartałach ubezpieczyciele pogorszyli wyniki inwestycyjne w segmencie życiowym aż o 31 proc. Uwzględnione są w nich też straty na inwestycjach UFK, które w rzeczywistości ponoszą klienci.
Wynik byłby zapewne gorszy, jednak nie wszystkie spółki zdecydowały się go podać, nieuwzględnione w zestawieniu są np. PZU Życie (podaje jedynie wynik skonsolidowany) czy Allianz.
Perspektywy dla ubezpieczycieli nie są dobre, ponieważ na razie na poziomie UE nie ma porozumienia w sprawie przyszłości strefy euro i sposobu na wyjście z impasu na europejskim rynku, co negatywnie odbija się na giełdach.
– Prognozowanie sytuacji na rynku kapitałowym jest obecnie bardzo trudne, a on odgrywa przewodnią rolę dla trendu – wskazuje Klaudiusz Kłobuch, dyrektor w dziale doradztwa dla ubezpieczeń PwC. – Przewiduję jednak, że dopóki tylko pozwolą na to warunki na giełdzie, ubezpieczyciele będą oferować bardzo opłacalne dla nich UFK – dodaje.
Wysokie opłaty za rezygnację
Mimo że to najgorsza strategia na czas giełdowych spadków – firmy przyznają, że część osób decyduje się na wycofanie środków.
W przypadku UFK inwestorzy tracą podwójnie – nie tylko zamykają inwestycję, gdy przynosi ona straty, ale dodatkowo ponoszą wysokie opłaty za likwidację, jakie są przewidziane w tym typie produktów. W niektórych przypadkach kary potrafią dochodzić nawet do 80 proc., a w skrajnych – do 100 proc. zgromadzonego kapitału. Dlatego też trudno jednoznacznie ocenić, czy fakt, że liczba rezygnujących z inwestycji w UFK jest stosunkowo niewielka, wynika ze świadomej decyzji inwestorów, którzy przyjęli zalecaną strategię powstrzymywania się z likwidacją funduszy w czasie bessy (ponieważ koniunktura prędzej czy później musi się odmienić i straty z dużym prawdopodobieństwem zostaną odrobione), czy też powstrzymują się od zamykania funduszy w obawie przed koniecznością zapłaty wysokiej kary za przedterminową likwidację.