Polacy nie chcą lex Czarnek – wynika z najnowszego sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”. Aż 59 proc. ankietowanych uważa, że prezydent nie powinien podpisać zmiany przepisów prawa oświatowego – przy czym aż 50 proc. podkreśla, że zdecydowanie nie powinien tego robić. Za ustawą, która ma wzmocnić rolę kuratorów oświaty i utrudnić w nich prowadzenie dodatkowych zajęć przez organizacje pozarządowe, opowiedziało się 21 proc. ankietowanych. Co piąty respondent nie ma w tej sprawie zdania.

Osób sceptycznych wobec nowych przepisów nie brakuje nawet wśród wyborców Zjednoczonej Prawicy – 13 proc. uważa, że powinno być weto. Wątpliwości nie mają popierający opozycję – tu aż 86 proc. jest za wetem.

Rzeczpospolita

Widoczne różnice są także w poszczególnych grupach wiekowych – lex Czarnek popierają raczej starsi niż młodsi. Wśród osób w wieku 18–29 lat tylko 1 proc. respondentów chce podpisania ustawy.

Odsetek osób sceptycznych wobec nowych przepisów rośnie w grupie rodziców dzieci szkolnych i przedszkolnych. Aż 71 proc. uważa, że prezydent powinien ustawę zawetować. Za jej podpisaniem jest mniej niż co czwarty rodzic.

Duży kłopot

„Wolna szkoła” skupiająca ponad 100 organizacji pozarządowych, samorządy i ZNP już od miesięcy protestują przeciwko tym rozwiązaniom. Podnosili, że w ten sposób oferta edukacyjna szkół zostanie zubożona. Minister edukacji Przemysław Czarnek odpowiadał, że jest to narzędzie, które ma utrudnić dostęp do szkół organizacjom seksualizującym i demoralizującym uczniów.

Czytaj więcej

Czarnek: W niektórych miastach organizacjom pozarządowym płacą 200 zł a nauczycielom 80 zł

Problem jednak w tym, że nowe przepisy odbiją się na wszystkich organizacjach – w tym także tych konserwatywnych i katolickich. – Odzywa się do nas coraz więcej takich organizacji, które nagle się zorientowały, że one mogą też na tych przepisach stracić – mówi Anna Schmidt-Fic, działaczka Protestu z Wykrzyknikiem. I tłumaczy, że dotychczasowa narracja podkreślała, że przeciwko nowym przepisom występują organizacje lewicowe, więc katolickie boją się, że ich sprzeciw zostanie źle odebrany – co może wpłynąć na późniejsze finansowanie organizacji. A są to NGO-sy, które otrzymują wsparcie np. od Fundacji Orlen czy Fundacji PZU.

– Zdecydowana większość projektów prowadzonych w szkołach jest neutralna światopoglądowo. To często projekty społeczne, patriotyczne czy naukowe uzupełniające wiedzę np. z przedmiotów ścisłych, których poziom nauczania w wielu szkołach spada, bo brakuje nauczycieli – mówi Jan Piosik z fundacji Projekty Edukacyjne, prowadzącej w szkołach warsztaty z wystąpień publicznych. – Prowadzimy roczne projekty, które zaczynamy realizować we wrześniu i musimy wówczas zebrać grupę. Jeżeli w październiku zakończymy rekrutację, to zgodnie z nowymi przepisami pierwsze zajęcia można zaplanować dopiero w grudniu. Z uwagi na świąteczny kalendarz, pierwszy semestr w zasadzie pójdzie na straty – tłumaczy.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

Czytaj więcej

Krzysztof Adam Kowalczyk: Prawdziwe wyzwanie dla ministra Czarnka

Problem też w tym, że o taką zgodę do kuratorium występuje dyrektor. Może się zdarzyć, że obawiając się problemów i kontroli, w ogóle takiego wniosku nie złoży. W innym wypadku osobiste poglądy dyrektora doprowadzą do usunięcia szkolnego Caritasu czy sztabu WOŚP.

– Obawiamy się też, że w przypadku zmiany władzy w szkołach zaczną się pojawiać przedstawiciele skrajnie lewicowych organizacji, bo kurator z nowego nadania wyda taką zgodę. Nie chcemy tego dla naszych dzieci – mówi nam anonimowo przedstawiciel jednej z działających w szkołach organizacji katolickich.

Czarna lista

Inną kwestią jest „czarna lista” organizacji, które według Ordo Iuris, nie powinny działać w szkole. Znalazła się na niej m.in. fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, która blisko współpracuje np. z jezuickim Centrum Ochrony Dziecka (instytucją wspieraną przez Konferencję Episkopatu Polski) czy Fundacja Edukacyjna Jana Karskiego.

– Misję fundacji wywodzimy z wartości, według których żył i działał nasz patron, emisariusz Polskiego Państwa Podziemnego, któremu obce były wszelkie formy dyskryminacji – mówi Ewa Junczyk-Ziomecka, prezeska zarządu. – Podejrzewamy, że znaleźliśmy się na liście właśnie z powodu zajęć antydyskryminacyjnych. Na naszych warsztatach uczniowie czytają prawa człowieka, słuchają wspomnień ocalonych z Zagłady, Sprawiedliwych wśród Narodów Świata czy uczestników powstania warszawskiego. Stąd spotkania z przedstawicielami różnych wyznań od religii chrześcijańskiej przez judaizm do islamu i mobilizowanie młodych ludzi do rozmów z seniorami, na podstawie których uczniowie i nauczyciele piszą swoją pierwszą książkę. Junczyk-Ziomecka obawia się, że m.in. z takich warsztatów szkoły mogą zrezygnować dla własnego spokoju, by uniknąć ewentualnych napięć z kuratorium oświaty.