Były dowódca armii ukraińskiej, a obecnie ambasador w Londynie gen. Wałerij Załużny studził ostatnio nastroje na łamach „The Telegraph” i ostrzegał, by nie zakładać, że „Rosja przegrała wojnę”. Stwierdził, że żadna ze stron trwającej już piąty rok wielkiej wojny nie jest w stanie zadać decydującego ciosu. Co pan o tym myśli?
Ołeksij Melnyk: Ukraińskie środowisko eksperckie podchodzi do tego z dużym krytycyzmem. Trudno jednoznacznie stwierdzić, na ile ten pesymizm wynika z obiektywnej oceny sytuacji i realiów międzynarodowych, a na ile jest efektem ambicji politycznych i londyńskiego klimatu. Główny zarzut wobec tego artykułu polega jednak na tym, że jeśli ktoś aspiruje do roli wykraczającej poza bycie byłym głównodowodzącym i potencjalnym kandydatem na najwyższy urząd w państwie, powinien przedstawiać nie tylko diagnozę problemów, ale także konkretne propozycje ich rozwiązania. Sama krytyczna ocena sytuacji jest cenna, jednak od osoby ubiegającej się o najwyższe stanowiska polityczne oczekuje się również przedstawienia własnej wizji i planu działania. Krytyka jest potrzebna, ale powinna iść w parze z konstruktywnymi propozycjami.