Japonia jedna się z Koreą Południową pod patronatem Joe Bidena

Pod patronatem Waszyngtonu przywódcy dwóch kluczowych sojuszników USA po raz pierwszy spotkają się w wąskim gronie, by rozmawiać o współpracy.

Aktualizacja: 18.08.2023 06:15 Publikacja: 18.08.2023 03:00

Joe Biden, prezydent Stanów Zjednoczonych

Joe Biden, prezydent Stanów Zjednoczonych

Foto: George Frey/Getty Images/AFP

Od 1978 roku Camp David nie przeżywało tak podniosłych dni. Położona około 100 km na północ od Waszyngtonu letnia rezydencja amerykańskich prezydentów była przed 45 laty świadkiem pojednania Egiptu i Izraela podczas szczytu prezydenta Anwara Sadata i premiera Menachema Begina, któremu patronował Jimmy Carter. To całkowicie zmieniło równowagę sił na Bliskim Wschodzie, wyrywając państwo żydowskie z całkowitej izolacji w regionie.

Czytaj więcej

Japoński resort obrony prosi o rekordowy budżet. Chce zbudować nowe okręty

W piątek inny demokratyczny prezydent, Joe Biden, ma nadzieję przejść w podobnym stylu do historii. Będzie gościł w rustykalnej rezydencji prezydenta Korei Południowej Yoon Suk-yeola i premiera Japonii Fumio Kishidę. Oba kraje od dziesięcioleci wiążą z USA dwustronne porozumienia o współpracy wojskowej i bezpieczeństwie, ale takich umów między sobą nie mają. Ciężar brutalnej okupacji japońskiej Półwyspu Koreańskiego w latach 1910–1945, z którego Tokio nigdy się nie rozliczyło, na to nie pozwalał.

Potencjał gospodarczy pojednania Japonii i Korei Południowej

Teraz to się zmieni. Co prawda umowę, którą zamierzają zawrzeć trzy kraje (tzw. zasady z Camp David), nie da się porównać do zobowiązań natowskich, gdzie zaatakowany kraj może automatycznie liczyć na wsparcie swoich aliantów. Jednak Japonia i Korea Południowa zobowiążą się do wzajemnego wspierania się w obliczu dwóch wspólnych wrogów: Chin i Korei Północnej. Chcą w ten sposób położyć kres strategii Pekinu ciągłego rozgrywania antagonizmów między Seulem i Tokio, aby w razie konieczności pokonać każdego z osobna.

Fumio Kishida, premier Japonii

Fumio Kishida, premier Japonii

JIJI Press/AFP

– To, co było jeszcze rok temu niemożliwe, nabiera bardzo realnych kształtów – uważa Rahm Emanuel, szef administracji Białego Domu za Baracka Obamy, były burmistrz Chicago, a dziś ambasador USA w Japonii.

Jeszcze nigdy nie doszło do szczytu przywódców obu państw. Spotykali się tylko w ramach większych struktur międzynarodowych. Teraz piątkowy precedens będzie regularnie powtarzany: co roku planowany jest szczyt Japonii i Korei Południowej. Co roku będą też organizowane manewry wojskowe przez oba państwa. Zaczną one wymieniać dane wywiadowcze, w szczególności odnośnie do programu atomowego i budowy rakiet balistycznych przez reżim Kim Dzong-Una.

Czytaj więcej

Rekord w handlu z Koreą Południową

Oba kraje będą też wymieniać się między sobą kluczowymi dla bezpieczeństwa państwa technologiami, w tym sztuczną inteligencją i procesorami najnowszej generacji. Prezydenta Korei Północnej i premiera Japonii połączy specjalna, bezpieczna linia telefoniczna.

Taki układ zmienia równowagę sił w Azji Południowo-Wschodniej. Dochód narodowy obu krajów, przeszło 6 bilionów dolarów, stanowi około jednej trzeciej gospodarki Chin. Jest też fundamentalnym elementem budowanego od dłuższego czasu przez Bidena systemu formalnych sojuszy w Azji Południowo-Wschodniej, którego innym elementem jest porozumienie Australii, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych (Aukus).

Yoon Suk-yeol, prezydent Korei Południowej

Yoon Suk-yeol, prezydent Korei Południowej

Anna Moneymaker/Getty Images/AFP

Impulsem do zmiany stanowiska Tokio i Seulu był niedawny udział ministra obrony Rosji Sergieja Szojgu i członka biura politycznego Chińskiej Partii Komunistycznej Li Hongzhonga w obchodach 70. rocznicy zakończenia (rozejmem) wojny koreańskiej w Pjongjangu. W ten sposób zaczął się już w sposób oficjalny kształtować sojusz Chin, Rosji i Korei Północnej, wobec którego Seul i Tokio nie mogły pozostać obojętne.

Jednak liberalny prezydent Korei Południowej Yoon Suk-yeol od dłuższego czasu prowadził politykę porozumienia z Japonią. 15 sierpnia, w rocznicę zakończenia japońskiej okupacji, nazwał Tokio „partnerem”. Wcześniej przywódcy obu krajów podjęli rozmowy w sprawie rekompensat za wykorzystanie niewolniczej pracy Koreańczyków przez imperialną Japonię.

Kwestia Tajwanu

Poprzednik obecnego prezydenta, sprawujący do maja ub.r. urząd Moon Jae-in, miał strategię zupełnie inną. Dążył do zbliżenia z Koreą Północną kosztem bardzo napiętych stosunków z Japonią. Większość południowokoreańskiego społeczeństwa podziela zresztą jego niechęć do Japończyków. Nie jest więc pewne, na ile nowa polityka Seulu wobec Tokio będzie możliwa do utrzymania po przyszłorocznych wyborach parlamentarnych w Korei Południowej.

Nie jest też silna pozycja premiera Fumio Kishidy. Tu chodzi przede wszystkim o marazm gospodarczy, którego nie zdołał przełamać.

Czytaj więcej

Tajwan. Najważniejszy front Ameryki

– Mamy nadzieję, że raz ustanowionego systemu współpracy nie da się łatwo zlikwidować – odpowiada na to Rahm Emanuel.

Oba kraje zbliża jednak przede wszystkim coraz bardziej realne zagrożenie ze strony Chin. Inwazja na Ukrainę postawiła na porządku dnia możliwość zajęcia siłą przez Pekin Tajwanu. W takim przypadku Japonia niemal automatycznie chce włączyć się w obronę wyspy. Wie, że jeśli Tajwan padnie, przestanie być wiarygodny cały system sojuszy w Azji Południowo-Wschodniej. Tokio i Seul mają jednak wielki interes w koordynowaniu swojej strategii w takim przypadku.

Od 1978 roku Camp David nie przeżywało tak podniosłych dni. Położona około 100 km na północ od Waszyngtonu letnia rezydencja amerykańskich prezydentów była przed 45 laty świadkiem pojednania Egiptu i Izraela podczas szczytu prezydenta Anwara Sadata i premiera Menachema Begina, któremu patronował Jimmy Carter. To całkowicie zmieniło równowagę sił na Bliskim Wschodzie, wyrywając państwo żydowskie z całkowitej izolacji w regionie.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Dyplomacja
Chińska armia prowadzi "karne ćwiczenia" wokół Tajwanu. Tajpej: Obronimy się
Dyplomacja
Rosja próbuje zmienić granice morskie na Bałtyku? Projekt ministerstwa znika ze strony
Dyplomacja
Uznanie Palestyny za państwo. Szok oraz furia. Izrael wzywa ambasadorów
Dyplomacja
Rosja chce zmieniać granicę na Morzu Bałtyckim. O sprawę spytaliśmy MON
Dyplomacja
Ministerstwo Obrony Rosji proponuje zmianę granicy morskiej kraju. Komentarz Kremla